<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Freelia.pl &#187; Tag &#187; wspomnienia</title>
	<atom:link href="http://www.freelia.pl/tag/wspomnienia/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.freelia.pl</link>
	<description>Blog o życiu i wolności</description>
	<lastBuildDate>Sat, 15 Mar 2014 17:31:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
		<item>
		<title>Pozwól sobie na wspomnienia&#8230;</title>
		<link>http://www.freelia.pl/pozwol-sobie-na-wspomnienia</link>
		<comments>http://www.freelia.pl/pozwol-sobie-na-wspomnienia#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Feb 2014 15:10:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Freelia.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Strefa smutku]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.freelia.pl/?p=2848</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;To bar­dzo dziw­ne, ale nap­rawdę można kochać ko­goś przez całe życie. Nieza­leżnie od te­go, jak da­leko znaj­du­je się ukocha­na oso­ba, jej wspom­nienie zaw­sze no­si się w sercu.&#8221; S. Montefiore Nie wiem, dlaczego wybrała luty i czy to był jej wybór. Ale zawsze była „charakterna”. Nie była w tym miękka, ani wysublimowana. Czasami waliła jak grzmotem celną ripostą. Tak samo celnie rzucała kawałami, [...]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>&#8222;To bar­dzo dziw­ne, ale nap­rawdę można kochać ko­goś przez całe życie. Nieza­leżnie od te­go, jak da­leko znaj­du­je się ukocha­na oso­ba, jej wspom­nienie zaw­sze no­si się w sercu.&#8221; S. Montefiore</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">Nie wiem, dlaczego wybrała luty i czy to był jej wybór. Ale zawsze była „charakterna”. Nie była w tym miękka, ani wysublimowana. Czasami waliła jak grzmotem celną ripostą. Tak samo celnie rzucała kawałami, od których człowiekowi brakowało tchu i bolał brzuch. Potrafiła rozbawić. I tych starych, i tych młodych. Miała niezłego hopla na punkcie kotów. Tym małym pozwalała wchodzić na głowę, tym starym pokazywała, gdzie jest ich miejsce. Nie była idealna. Ale robiła idealnego drożdżowca. Najlepszego na świecie. I nikt mi nie powie, że drożdże nie rosną z miłości. Podlewane uczuciem <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Była jaka była. Czasami do rany przyłóż, innym razem zołzowata. Egoizmem swojej miłości wbijała mnie w ścianę. Mówiła: „Jak ja bym chciała, żebyś ty nie szła na te studia. Zostałabyś wtedy w domu.” Wtedy byłam zła. Teraz rozumiem.</p>
<p style="text-align: justify;">Miała trudne życie. Śmierć rozdzieliła ją z mężem w młodości. Została sama. Wygnana przez zuchwałych, pozbawionych uczuć ludzi, których przez lata traktowała jak rodzinę. Wygnana. Tak jak stała. Bez niczego. Z dzieckiem pod pachą. Dziewczynką. Małą, w słodkiej sukience. Nie jej była dziewczynka. Ale jakby jej. Oddana. Mówiła na nią „mama”, jak tylko zaczęła mieć wybór.</p>
<p style="text-align: justify;">Miała niezwykle trudne życie. Wychowała sama dziecko, cudze – swojej siostry, ale kochała, jak swoje. Od niemowlęcia przez 50 lat. Zawsze na straży. Zawsze opiekuńcza. Zawsze blisko. Z całego serca.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie pamiętam świata przed nią. Zawsze była. Gdy się urodziłam, gdy uczyłam się chodzić, gdy spadłam ze schodów, gdy poszłam do szkoły, gdy poznałam moją miłość, gdy kupiłam mieszkanie. Była. Jakoś tak niewyobrażalnie nie mogło by jej nie być.</p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy starość zapukała do jej drzwi, siadała przed domem na krześle i obserwowała okolice. Opalała niezwykle białe nogi. Opalała na wodę. Ich bladość do dziś pamiętam. Śmieszyła mnie. W samotności przyglądała się ludziom i kotom. Po cichu. Wiedziałam, że czeka na nas. Dziś przed domem stoi krzesło. Jej brak.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie wiem, dlaczego wybrała luty i czy to był jej wybór. Jej serce po prostu przestało bić. Nasze biją dalej, a pod moim nowy człowiek. Gdy się urodzi, ona już go nie przytuli. Szkoda. Byłaby najlepszą prababcią na świecie.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2014/02/babcia2.jpg"><img class=" wp-image-2852 alignnone" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2014/02/babcia2-1024x768.jpg" width="550" height="800" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.freelia.pl/pozwol-sobie-na-wspomnienia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
