<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Freelia.pl &#187; Tag &#187; człowiek z pasją</title>
	<atom:link href="http://www.freelia.pl/tag/czlowiek-z-pasja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.freelia.pl</link>
	<description>Blog o życiu i wolności</description>
	<lastBuildDate>Sat, 15 Mar 2014 17:31:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
		<item>
		<title>Człowiek z pasją: Turzik. Wiatr w żaglach.</title>
		<link>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-turzik-wiatr-w-zaglach</link>
		<comments>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-turzik-wiatr-w-zaglach#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Oct 2013 15:12:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Freelia.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzie z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[człowiek z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[regaty]]></category>
		<category><![CDATA[rejsy]]></category>
		<category><![CDATA[żagle]]></category>
		<category><![CDATA[żeglarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[żegluj]]></category>
		<category><![CDATA[łódka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.freelia.pl/?p=2440</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.&#8221; Mark Twain Być kierowcą wcale nie jest tak łatwo. Rower nie sprawia problemów, bo każdy może wyobrazić sobie, jak ruszyć go z miejsca. Wystarczy wsiąść, odepchnąć się nogami, nacisnąć na pedały i już…może równowagi [...]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>&#8222;Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.&#8221; Mark Twain</strong> </span></p>
<p style="text-align: justify;">Być kierowcą wcale nie jest tak łatwo. Rower nie sprawia problemów, bo każdy może wyobrazić sobie, jak ruszyć go z miejsca. Wystarczy wsiąść, odepchnąć się nogami, nacisnąć na pedały i już…może równowagi czasami brak, ale prędzej czy później się uda. Samochód to już trochę inna bajka. Sprzęgło, hamulec, gaz, kierownica…Warto wiedzieć, co do czego służy. I jedziemy. Mistrzem kierownicy może nie jestem, ale i to udało mi się opanować. I na tym moja kariera kierowcy się kończy, a właściwie by się skończyła. Gdybym nie odkryła, że inne maszyny też do kierowania się nadają. Ogarnia mnie czasami takie uczucie, że podchodzę, patrzę, oglądam i nic. Pomysłu na uruchomienie brak. Totalna pustka. Tak właśnie mam, gdy widzę…żaglówki, żaglowce, statki&#8230; To się nie mieści w mojej głowie, że mogą się poruszać, że mogą choćby drgnąć. Zacumowane wyglądają na toporne i mało zwrotne. Unoszą się tylko na wodzie. A woda nadaje im rytm. Nie mogę uwierzyć, że są ludzie, którzy potrafią nimi sterować.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziś na Freelia.pl człowiek, który potrafi dać żaglom duszę, aby pływały tam, gdzie on chce. Wydawałoby się, że osoba, która umie nadać kierunek łodzi, musi epatować siłą. Nic bardziej mylnego. On &#8211; to pasja żeglarstwa ukryta w skromności, spokoju i równowadze duchowej. Skąd wziął miłość do żeglarstwa? Opowie za chwilę. Chcesz poczuć wiatr w żaglach? Dowiedz się, jak to zrobić…</p>
<p style="text-align: justify;">Zacznijmy więc…</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/rejs-e1382902756939.jpg"><img class=" wp-image-2445 alignnone" alt="rejs" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/rejs-e1382902756939.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Odkąd pamiętam zawsze ciekawiły mnie rzeczy nietypowe, niestandardowe. Twoja pasja to dla mnie tajemnica. Tak się jakoś złożyło, że byłam przekonana, że żeglarstwo to tylko… na Mazurach. Taki stereotyp. Jak to się stało, że człowiek z Wielkopolski zakochał się w żaglach?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: Żeby żeglować wystarczy jakiekolwiek jezioro i trochę chęci. Przykładem może być mój teść, który pływa wszędzie, gdzie tylko się da zwodować łódkę. Oczywiście trzeba mieć na czym pływać. To właśnie kosmiczne ceny nowych jachtów sprawiają wrażenie, że jest to sport elitarny, tylko dla wybranych i nie ma szans, aby popływać na pobliskim jeziorku. Dziś po ponad 20-stu latach żeglowania mogę powiedzieć, że „odmian” żeglarstwa jest mnóstwo. Jest zarówno drogie i tanie. Leniwe i ekstremalne. Śródlądowe, morskie i oceaniczne itd. Zjawisko, które można by nazwać „żeglarstwem Mazurskim” jest jedynie jego małym kawałkiem, choć niewątpliwie pięknym. W samej Wielkopolsce jest kilkanaście jezior, które są doskonałe do zaszczepienia pasji żeglarstwa. Z perspektywy czasu widzę, że dobrze jest (dla własnego rozwoju), aby nie utknąć na jednym z nich, aby ciągle próbować czegoś nowego i coraz więcej. Z tego punktu widzenia może i dobrze, że „nasze” jeziora nie są bardzo okazałe i że nie zabijają w nas motywacji szukania czegoś nowego.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Pasji do żeglarstwa nie bierze się znikąd. Kto cię zaraził tą pasją? Jak to się w ogóle stało? Gdzie stawiałeś pierwsze kroki?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: Może to dziwne, ale dokładnie pamiętam moment, w którym „załapałem bakcyla”. Byłem jeszcze nastolatkiem, kiedy kolejny raz pływałem z sąsiadem na jego jachcie na Powidzu. Byliśmy po całym dniu żeglowania, a jego dzieci wolały się kąpać, niż dalej pływać więc poszły na pobliską plażę. Ja zostałem na jachcie. Wiało mocno, ale sąsiad postanowił, że stanę za sterem 2,5 tonowej łódki … i tak pierwszy raz w życiu sterowałem ogromnym (tak to wtedy widziałem) jachtem &#8211; ja niewielki chłopaczek. Pamiętam przechyły tak duże, że woda wlewała się na pokład, pamiętam głos sąsiada: „Dobrze! Tak trzymaj! Nieźle!”. Pamiętam łomot spadających z półek i przewalających się rzeczy pod pokładem i sąsiadkę próbująca łapać to wszystko i krzyczącą: „Powariowaliście! Co wy robicie? Nie kładźcie tak tej łajby …” i znów głos sąsiada: „Nic się nie przejmuj! Nie odpuszczaj!”  Nagle poczułem, że ja niewielki chłopak jestem wstanie ujarzmić taki żywioł, że tu i teraz jest coś, co ode mnie zależy… i w jednym momencie pokochałem żeglarstwo. To był początek. Od tego dnia wszystko się zmieniło. Nagle żeglarstwo nie było jakąś abstrakcją, ale częścią mnie samego. Pewnie nie każdy żeglarz zaczynał tak samo, ale wielu których spotkałem twierdzi, że w ich życiu także był moment lub rejs w którym „załapali bakcyla”.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0286-e1382903171548.jpg"><img class=" wp-image-2476 alignnone" alt="rejs3" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0286-e1382903171548-1024x414.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Są ludzie, którzy coś robią dla zabicia czasu, spróbują i przestaną. Z tobą jest inaczej. Dlaczego żeglarstwo stało się twoją pasją?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: To chyba kwestia tego co nazwałem „bakcylem”. Odkąd pamiętam to zawsze byłem nieśmiały i potrzebowałem osoby, która „popchnie” mnie we właściwym kierunku. Z żeglarstwem było zupełnie inaczej. To ja zawsze szukałem sposobu, jak zrobić ten następny krok. Szukałem i nadal szukam swojego ulubionego typu żeglarstwa. Odkąd pamiętam żeglarstwo zawsze było dla mnie chwilą zatrzymania. To miejsce, gdzie jest czas na rozmyślania i spojrzenie na to, co przeżywamy na co dzień z innej perspektywy. W życiu często wydaje się nam, że wszystko kontrolujemy i to my decydujemy, w którą stronę zmierzamy. Wydaje nam się, że dokładnie wiemy gdzie i kiedy będziemy. Żeglarstwo na każdym kroku udowadnia nam jak bardzo się mylimy! Tak na wodzie jak i w życiu mamy trzy wyjścia albo uciekać przed przeciwnościami (wtedy nigdzie nie dotrzemy), tępo brnąć pod wiatr i fale (to trochę jak bicie głową w mur) lub współpracować z żywiołem przewidywać i wykorzystywać szanse jakie nam daje. Najlepiej widać to na morzu gdy kilkumetrowe fale zalewają pokład, a ty szukasz możliwości ucieczki przed sztormem i jednocześnie sposobu dotarcia do celu. Mój pierwszy kapitan nigdy nie odpowiadał na pytanie, kiedy dotrzemy do portu. To zawsze było wielką niewiadomą.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza takim, nazwijmy to metafizycznym żeglarstwem, lubię też pływanie sportowe i rywalizację. Nawet na najmniejszej łódce jest tysiące opcji do wyboru, które mogą spowodować, że będziesz na mecie pierwszy lub ostatni. To taka gra strategiczna, która za każdym razem ma inny wariant zakończenia. Wszystko, co robisz lub czego nie zrobisz, ma znaczenie. To taka gra błędów, które każdy popełnia. Jeśli ty popełnisz ich mniej, to wygrywasz! Rywalizacja to także sposób na odreagowanie – jeśli nie będziesz maksymalnie skoncentrowany nad tym co robisz nie ma szans na wygraną.</p>
<p style="text-align: justify;">Myślę też, że aby nie przestać żeglować trzeba szukać miejsca dla siebie – zawsze i nie przestawać. Najgorszym jest „stanąć na kotwicy” i powiedzieć sobie: „Teraz czuję się spełniony. Tu chcę zostać” – to koniec żeglarstwa. Poszukiwanie i ciągły ruch jest wpisany w naturę żeglarstwa, a żeglarstwo ma mnóstwo „kolorów”.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: A dla mnie żagle to tylko dwa kolory…błękit wody i biel. Białe żagle wyglądają wspaniale. Ma się wrażenie, że nadają łodzi szlachetny kształt. Mówią same za siebie. Robią wrażenie. I to duże. Dla mnie żeglowanie było czymś nieuchwytnym. Czymś czego nie mogłam spróbować. Nawet choćbym chciała, nie wiedziałam jak. Czy każdy może pływać? Gdzie można się tego nauczyć?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: Myślę, że każdy może tego spróbować, choć nie każdy musi to polubić <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Dobrze by było  spotkać odpowiedniego człowieka z pasją, który zarazi nas żeglarstwem i odkryje przed nami „tajemny świat” szotów, fałów, zwrotów, halsów, sztagów, ruf &#8230;. i nauczy nas, jak sprawić, aby ta góra desek, plastiku, linek i szmat ruszyła z miejsca &#8211; najlepiej we właściwym kierunku <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Jednak spotkanie takiego „odpowiedniego” człowieka nie zawsze jest takie proste. Najłatwiej więc wybrać się na któryś z licznych kursów lub rejsów. Niestety jest ich wiele i różnej jakości, więc dobrze poszukać opinii o każdej ze szkół. Jeśli wydaje nam się, że naszym pierwszym krokiem w żeglarstwie będą jeziora to wystarczy kurs i polski patent żeglarza jachtowego. Ewentualnie jeśli mamy taką możliwość, wybierzmy się na rejs z przyjaciółmi.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli jednak czujemy, że morze jest tym miejscem, w którym się lepiej odnajdziemy lub chcemy postawić kolejny krok, to proponowałbym rejs na w miarę komfortowej łódce z pewnym, doświadczonym i jednocześnie spokojnym kapitanem. Moim zdaniem pierwszy rejs morski nie może być krótszy niż 7 dni! Nie jest tajemnicą, że część osób musi swoje odchorować i jeśli ma poznać uroki morza, to nie może to być krótki rejs. Choroba morska to zresztą jeden z mitów żeglarstwa. Z mojego doświadczenia wynika, że w 80% choroba morska pojawia się u nas, jeśli nastawimy się, że jest ona nieunikniona i jeśli strasznie boimy tego, co nas spotka. Pewnie dla tego większość poczatkujących żeglarzy morskich na nią choruje, a wraz z doświadczeniem ona ustaje lub w ogóle nie występuje. Nie radziłbym też na pierwszy rejs szukać długich atlantyckich przelotów (powyżej 14 dni).</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0028-e1382903361167.jpg"><img class=" wp-image-2475 alignnone" alt="rejs3" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0028-e1382903361167-1024x427.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Czy potrzebne jest jakieś uprawnienie, aby zacząć? Coś w rodzaju prawa jazdy?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: I tak i nie <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Formalnie, aby być skiperem (prowadzić jacht) na polskich jeziorach nie trzeba mieć żadnych patentów (na jachtach do 7,5m długości), więc jeśli mamy dobrego znajomego, który nas wszystkiego nauczy, to nie musimy zdawać żadnych egzaminów. Pamiętajmy jednak, że na wodzie obowiązują pewne reguły spisane w formie przepisów, których należy bezwzględnie przestrzegać, oraz tak zwana żeglarska etykieta, która w większości nie jest nigdzie spisana, a której zachowanie jest dobrym obyczajem. Stąd wynika, że jakaś forma szkolenia jest niezbędna. Poza tym większość firm czarterujących jachty wymaga patentu żeglarskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze więcej opcji jest na morzu. Bezwzględnie wymagany jest dokument uprawniający do posługiwania się UKFką (to takie morsie CB radio). Dobrze, aby taki dokument posiadał kapitan, ale istnieje także możliwość, aby to uprawnienie miała dowolna osoba z załogi.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o morskie „prawo jazdy” to w większości honorowany jest polski patent sternika morskiego. Jest on także, jak dotąd, praktycznie niezbędny do prowadzenia jachtów pod polską banderą (zarejestrowanych w Polsce). Są także inne opcje zdobycia „uprawnień”. Najbardziej uznawane i rozpoznawalne w całej Europie są dokumenty brytyjskie RYA. Z takimi dokumentami można pływać nawet jako zawodowy skiper. Inny dokument to certyfikat kompetencji ISSA. Nie jest on formalnie patentem więc nie zawsze jest uznawany przez firmy czarterowe. Są też patenty rozpoznawalne lokalnie np. Voditelj Brodice uznawany jedynie na chorwackich jachtach. Oczywiście, każdy z patentów ma swój podział na stopnie, uprawniające do pływania na określonych jachtach (wielkości) oraz różne wymagania wstępne, uprawniające do podejścia do egzaminu. Jeśli zdecydujemy się na kurs przed egzaminem (nie zawsze jest on wymagany) wybierzmy taki, który jest realizowany na podobnych jachtach, na jakich planujemy w przyszłości pływać. Obsługa wszystkich urządzeń na morskich jachtach nie zawsze jest intuicyjna i dobrze zdobyć takie doświadczenie na kursie.</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec dodam, że pływanie na morzu (nawet tym chorwackim) niesie dużą odpowiedzialność i jest bardziej wymagające. Posiadanie odpowiedniego doświadczenia/wiedzy jest niezbędne.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jak długo trzeba się uczyć, ile czasu musi minąć, aby móc samemu wypłynąć w rejs w roli skipera?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: W najbardziej ekspresowym tempie moglibyśmy pokierować łódką po śródlądziu już po ukończeniu kursu żeglarskiego, czyli po nawet około dwóch tygodniach. Jednak, jeśli mamy małe doświadczenie lub jakiekolwiek wątpliwości dotyczące swoich umiejętności, zadbajmy o to, aby nasza załoga była bardzo doświadczona, tak abyśmy w trudnym momencie mogli skorzystać z ich rady i pomocy. Generalnie &#8211; im bardziej doświadczony skiper, tym mniej doświadczoną załogę może wziąć na pokład. Nie proponowałbym „świeżym” żeglarzom zabierania na pokład osób będących pierwszy raz na żaglówce, bądź bardzo małych dzieci. Takie osoby są nieprzewidywalne i gwarantuję, że w trudnym momencie zachowają się zupełnie inaczej, niż tego byśmy oczekiwali.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak w mojej opinii nie powinno się odwlekać decyzji o samodzielnym prowadzeniu jachtu zbyt długo. Jestem zdania, że powinno to nastąpić jak najszybciej, ponieważ najwięcej doświadczenia zdobywa się będąc faktycznie odpowiedzialnym za załogę i jacht.</p>
<p style="text-align: justify;">Nieco dłużej trwa przygotowanie do samodzielnego rejsu morskiego. Tu myślę, że nie da się praktycznie tego zrobić szybciej niż po dwóch latach aktywnego zbierania doświadczeń.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0243-e1382903589286.jpg"><img class=" wp-image-2477 alignnone" alt="rejs4" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0243-e1382903589286-1024x477.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jak się przygotować do pierwszego razu? Jeżeli nie mam łodzi to skąd ją wziąć? Gdzie można ją kupić lub wypożyczyć?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: Zacznijmy od końca. Jeśli jesteśmy już szczęśliwym posiadaczem odpowiednich uprawnień, to wszelkie firmy czarterowe stoją przed nami otworem. Tu należy pamiętać, aby na początek wypożyczać takie jachty, na których już pływaliśmy i umiemy je obsługiwać.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli już dojrzeje w nas chęć zakupu własnego jachtu, to niech będzie to decyzja bardzo przemyślana. Ceny jachtów są bardzo różne i praktycznie zaczynają się od kilkunastu tysięcy złotych. Górnej granicy chyba nie ma <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Zdarzają się też jachty tańsze, ale w te trzeba zazwyczaj włożyć sporo pracy, aby można było na nich pływać. Jeśli nie mamy osoby, która podpowie nam, jak taki jacht wyremontować, to nie bieżmy się za to. Pamiętajmy też, że im większy jacht, tym więcej kosztuje jego utrzymanie. Mały jacht łatwo przetransportować na inne jezioro i odkrywać nowe wody (choćby w weekend).</p>
<p style="text-align: justify;">Co do przygotowania do „pierwszego razu”… no cóż… co zabrać ze sobą nie będę mówił, ponieważ w Internecie sporo jest poradników na ten temat, należy jednak pamiętać, że przestrzeń na jachcie jest zawsze ograniczona, więc to co zabieramy musi być przemyślane i ograniczone do niezbędnego minimum. Bardzo ważne jest kogo zabierzemy na pokład. Tak jak już wcześniej wspomniałem, jeśli jesteśmy „pierwszakami”, to warto zabrać takie osoby, które pomogą w różnych trudnych i niejednokrotnie stresujących sytuacjach. Takich, którzy potrafią zachować zimną krew, zdrowy rozsądek i którym ufamy. Przed pierwszym wypłynięciem należy określić personalnie, kto co ma robić. Na jachcie (nawet tym najmniejszym) jest tylko jedna osoba podejmująca ostateczne decyzje i dla własnego bezpieczeństwa należy się temu podporządkować. Jeśli chodzi o jacht, to należy szukać takiego w dobrym stanie i takiego, na którym już wcześniej pływaliśmy, aby znać na pamięć, co gdzie jest. Ponadto warto też „rozpoznać teren”. Sprawdzić, gdzie możemy bezpiecznie się schronić, popytać miejscowych, jakie wiatry wieją na danym akwenie i na co uważać. Zresztą zawsze warto kontrolować, co się dzieje z pogodą i na bieżąco obserwować, gdzie można by uciec w razie nagłych kłopotów (nie tylko tych pogodowych).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Pytanie, które zawsze zadaje: Czy żeglarstwo jest drogie? Czy każdy może sobie na nie pozwolić? Można coś zrobić taniej, łatwiej? Co jest najbardziej kosztowne?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Ujął bym to tak: żeglarstwo może być drogie, ale nie musi. To trochę zależy od tego, jakiego żeglarstwa poszukujemy. Oczywiście najdroższym elementem jest jacht, ale wcale nie musimy się na niego decydować. Cena czarteru jachtu na większości jezior jest porównywalna z kosztem wynajęcia domku i zaczyna się już od kilkudziesięciu złotych dziennie. Dużo większy jest koszt wynajęcia jachtu morskiego, ale przy odrobinie dobrych chęci koszt takiego wyjazdu może być porównywalny z ceną zagranicznej wycieczki. Warunkiem jest posiadanie odpowiednich uprawnień (patentu) i wiedzy. Dobrym rozwiązaniem jest też związanie się z jakimś klubem żeglarskim. Wtedy za kwotę składki członkowskiej, jest możliwość korzystania ze sprzętu klubowego lub uczestniczenia (po kosztach) w rejsach. Jeśli zdecydujemy się na własny jacht, to przy odrobinie dobrej woli i szczęścia można kupić stare jachty za naprawdę niewielkie pieniądze. Niewątpliwie w żeglarstwie (tak jak chyba w każdym hobby) niezbędny jest czas i to on zazwyczaj jest największym ograniczeniem, a nie pieniądze.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0266-e1382903739857.jpg"><img class=" wp-image-2478 alignnone" alt="rejs5" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0266-e1382903739857-1024x455.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Są miejsca, które darzysz szczególnym sentymentem? Jak liczy się trasy w km, w dniach? Na jak długie rejsy wypływasz? Ile osób ci towarzyszy? Czy to jest standard?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Chyba należę do tych osób które bardziej cenią samą drogę niż dotarcie do celu, więc większy sentyment mam do konkretnych rejsów, niż miejsc. Oczywiście są miejsca zjawiskowe jak ukryte przed tłumami zatoczki Chorwacji czy z zupełnie innego bieguna Tamiza w centrum Londynu, gdzie także da się dostać jachtem. Jest też mnóstwo miejsc nieodkrytych przeze mnie. I to jest wielką zaletą żeglarstwa, że zawsze jest coś do zobaczenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do „jednostek” to formalnie da się każdy rejs policzyć w km (na śródlądziu) lub w milach (na morzu) jednak głównym „parametrem” charakteryzującym rejs jest raczej czas liczony w dniach, bądź godzinach pod żaglami. Moje rejsy można by podzielić na trzy typy: weekendowe wypady na jeziora (z każdym, kto chce ze mną popłynąć), rejsy morskie z rodziną i znajomymi oraz także morskie nazwijmy to szkoleniowe. Na rejsy z rodziną (w tym z bardzo małymi dziećmi) zawsze staram się wybierać miejsca spokojne, które już znam „żeglarsko” i w których wiem, że będę wstanie zagwarantować bezpieczeństwo wszystkim na pokładzie. Są to zazwyczaj rejsy tygodniowe. Staram się też zbierać nowe  doświadczenia na nowych wodach i jachtach. Robię to na rejsach (zazwyczaj w roli załoganta) w trudnych nawigacyjnie i żeglarsko rejonach. Są to zazwyczaj rejsy 10-14 dniowe – na dłuższe nie starcza czasu. Takie rejsy dają bardzo duże doświadczenie w pływaniu w sztormie, uczą rozpoznawania znaków nawigacyjnych, czy ruchu innych statków.  Ilość osób na każdym z tych rejsów jest bardziej zdeterminowana wielkością jachtu i ilością chętnych – nie ma tu reguły. Po jeziorach zdarza mi się pływać nawet samemu. W rejsach morskich, w których jestem kapitanem staram się, aby była poza mną co najmniej jedna osoba potrafiąca poprowadzić samodzielnie jacht, do której mam duże zaufanie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Podobno, prawdziwych przyjaciół poznaje się nie w biedzie, ale na łodzi. Jak to jest płynąć ze sobą przez długi czas na ograniczonej łodzią przestrzeni? Co się czuje podczas żeglowania?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Przebywanie w małej grupie na małej przestrzeni bez odpowiedniego nastawienia jest bardzo trudne. Na morzu podczas długich przelotów, praktycznie nie ma gdzie odejść i odetchnąć od innych choćby na chwilę. Klimat wśród załogi zależy zarówno od nich samych, jak i kapitana. Ja zawsze od swojej załogi wymagam, aby każdy zachował maksymalny porządek, wyrozumiałość dla innych i jasno określam reguły. Dobry kapitan jest wstanie zażegnać sporo konfliktów jeszcze przed ich wybuchem. Sporo także zależy od naszej samodyscypliny oraz dystansowania się i unikania konfliktów. Gwarantuję, że bez tych twardych reguł, każda nawet najbardziej zaprzyjaźniona załoga po pięciu dniach zacznie się kłócić o wszystko, nawet o nieodwieszoną kurtkę lub niewytarty widelec. Na jachcie doskonale widać, kto jak reaguje na przeciwności i jak wywiązuje się z powierzonych mu obowiązków. Podczas długich rejsów sporo jest czasu na rozmowę i wymianę myśli. To wszystko powoduje, że po dwóch tygodniach rejsu lepiej poznaje się inną osobę, niż po kilku latach „zwykłych” codziennych kontaktów (np. w pracy). Jeśli zaprzyjaźnimy się z kimś na jachcie, to prawdopodobnie już na całe życie.</p>
<p style="text-align: justify;">Ponadto żeglowanie niesie ze sobą konieczność podejmowania wielu decyzji. Część z nich jest błaha, inne są bardzo poważne, a większość musi być podjęta lub zatwierdzona przez kapitana. Od jego postawy zależy bardzo wiele. Dobry kapitan musi zawsze podejmować zdecydowane decyzje i nawet jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości nie może tego pokazywać załodze. Musi epatować spokojem nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza obcowaniem ludzi między sobą, niezwykle intensywny jest także kontakt z przyrodą i siłami natury. Właściwe w każdym momencie daje się odczuć piękno otaczającego nas świata, a jednocześnie naszą kruchość. Jest też ogromna satysfakcja, gdy po potężnym sztormie udaje się wygrać i bezpiecznie wpłynąć do portu. Jest też wiele małych zwycięstw, gdy poprawnie odczytujemy mijane znaki, dobrze przewidujemy zmiany pogody, czy udanie zacumujemy w ciasnym porcie. Osobiście uwielbiam bezksiężycowe noce na pełnym morzu. Gwarantuję, że takiego nieba nie ujrzy się nigdzie indziej na lądzie. Myślę, że osobiste przeżycia każdego są bardzo różne, ale na pewno bardzo intensywne. Szczególnie gdy samemu stoi się za sterem i współpracuje z jachtem, wiatrem i falą.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0112-e1382903858205.jpg"><img class=" wp-image-2479 alignnone" alt="rejs6" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0112-e1382903858205-1024x469.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Czy żeglowanie jest niebezpieczne? Przeżyłeś jakąś przygodę?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Generalnie żeglowanie nie jest bardziej niebezpieczne niż jazda samochodem. Jednak tutaj stopień bezpieczeństwa dużo bardziej zależy od nas samych i naszego doświadczenia. Owszem zdarzają się sytuacje niebezpieczne, czy nawet tragiczne, ale daleki jestem od straszenia kogokolwiek. Gdyby porównać ilość wypadków nazwijmy to żeglarskich i samochodowych, to różnica będzie gigantyczna (na niekorzyść tych drugich). Owszem jest żeglarstwo z definicji balansujące na granicy ryzyka jak np. regaty Sydney – Hobart, gdzie już samo dopłynięcie do mety jest wielkim osiągnięciem, ale na to trzeba się świadomie zdecydować. Zdarzają się też sytuacje wyjątkowe, takie jak biały szkwał na Mazurach, ale i tu bardzo dużo zależy od pływających. Generalnie wrogiem bezpieczeństwa w  żeglarstwie jest przekraczanie własnych reguł.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do przygód, to było ich wiele i myślę, że każdy żeglarz przywozi z każdego rejsu ich cały worek. W większości to przeżycia i stan ducha, który trudno opisać w kilku słowach. Myślę, że jak kiedyś osiądę na mieliźnie, to kupię sobie fajkę i będę opowieściami zanudzał wszystkich. Teraz jednak myślę, że jestem zbyt młody i wolę je przeżywać <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Pozostawmy żeglarstwu ten cień niedopowiedzenia i tajemniczości. Niech stanie się on zachętą do jego odkrywania <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Oczywiście, zgadzam się z Tobą… każda tajemnica rozbudza ciekawość. Uchyl nam odrobinę z tej żeglarskiej tajemnicy i powiedz, co najbardziej cię fascynuje w żeglarstwie?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Najbardziej fascynujące w żeglarstwie jest odkrywanie samego siebie. Swoich słabości, ale także własnych atutów. Nieocenionym jest możliwość zatrzymania i oderwania od bieżących spraw. Bardzo lubię też odkrywać nowe „barwy” żeglarstwa, a jest tego sporo: żeglarstwo śródlądowe, morskie, oceaniczne, lodowe, turystyczne, regatowe, na jedno lub wielokadłubowcach, kitesurfing, windsurfing, „wirtualne” (w Internecie) i wiele, wiele innych. To fascynujące, że po ponad 20-stu latach ciągle jest coś nowego do odkrycia i spróbowania.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Jaką radę dałbyś tym, którzy chcieliby spróbować, a nie mają odwagi?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Strach jest naturalnym odruchem przed praktycznie każdą zmianą w naszym życiu. Jeśli go odczuwamy, to znaczy, że wszystko z nami w porządku <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Chyba nie ma sposobu, aby zupełnie go wyeliminować, ważne żeby nie popadać w panikę – szczególnie na pokładzie! Jeśli to możliwe, nowi adepci żeglarstwa powinni wybierać rejsy, które prowadzi doświadczony i opanowany skiper. Na pewno na początku będzie się wydawać, że łódka za chwilę się wywróci. Nie ulegajmy temu złudzeniu, a kiedy tylko będziemy mieli jakiekolwiek wątpliwości patrzmy w oczy sternika (kapitana). Jeśli jest w nich spokój, to znaczy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Trzeba spróbować się rozluźnić i poddać ruchom łódki. Im szybciej przyjdzie rozluźnienie, tym szybciej przejdzie strach. Dodam jeszcze, że żeglować może każdy niezależnie od wieku, tuszy czy sprawności fizycznej. Pod żaglami spotkamy zarówno kilkuletnie dzieci, jak i osoby wiekowe. Co ciekawe, nawet wśród żeglarzy „wyczynowych czy zawodowych” zdarzają się osoby leciwe. Żeglarstwo jest chyba jednym z niewielu sportów, gdzie doświadczenie jest bardziej istotne niż sprawność fizyczna.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli macie ochotę spróbować czegoś wyjątkowego, co będzie dla Was nie tylko sposobem spędzenia wolnego czasu, ale także szkołą charakteru i filozofią życia, to  zapraszam do żeglowania!</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Bardzo dziękuję za rozmowę <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Wszystkich zainteresowanych żeglarstwem zapraszam do kontaktu z Turzikiem poprzez <a title="Gnieźnieński Klub Turystyki Wodnej PTTK Horyzont" href="http://www.horyzont.gniezno.pttk.pl/" target="_blank">Gnieźnieński Klub Turystyki Wodnej PTTK Horyzont</a> lub oczywiście poprzez komentarze na Freelia.pl! Zachęcam!</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/lego.jpg"><strong>Zapraszam serdecznie do </strong></a><strong><a title="Zapisz sie" href="http://www.freelia.pl/zapisz-sie">zapisania się na newsletter</a> i komentowania. Dziękuję z góry!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-turzik-wiatr-w-zaglach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek z pasją: Panna Anna. Biegam.</title>
		<link>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-panna-anna-biegam</link>
		<comments>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-panna-anna-biegam#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Aug 2013 21:17:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Freelia.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzie z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[Strefa inspiracji]]></category>
		<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[człowiek z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[panna anna]]></category>
		<category><![CDATA[Pasja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.freelia.pl/?p=2099</guid>
		<description><![CDATA[Ludzi z pasją szukam w różny sposób. Najczęściej przyciąga mnie do nich moja wewnętrzna potrzeba. Poszukiwanie czegoś, co da mi energię. Poszukuję. Stale. Ale czego? Zajęcia, pasji, hobby? Czasami myślę, że już to znalazłam. To coś. Chciałabym działać, ale brakuje motywacji. Podoba mi się pomysł, ale nie ruszę szanownego ciała z kanapy. Już prawie czuję, [...]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/Copy-of-anna2anna2-e1377115004407.jpg"><img class=" wp-image-2107 alignnone" alt="anna2anna2" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/Copy-of-anna2anna2-e1377115004407.jpg" width="800" height="342" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Ludzi z pasją szukam w różny sposób. Najczęściej przyciąga mnie do nich moja wewnętrzna potrzeba. Poszukiwanie czegoś, co da mi energię. Poszukuję. Stale. Ale czego? Zajęcia, pasji, hobby? Czasami myślę, że już to znalazłam. To coś. Chciałabym działać, ale brakuje motywacji. Podoba mi się pomysł, ale nie ruszę szanownego ciała z kanapy. Już prawie czuję, że to ten dzień, że dziś zacznę, że chwyciłam wiatr w żagle i…znowu porażka. Lenistwo? Hmmm…może tak, może nie. Nie wiem, co to. Prowadzę wewnętrzną walkę – między tym, co chciałaby robić moja głowa, a czego nie chce moje ciało. No i wspaniale jest &#8211; oczywiście w przenośni. Kończy się zawsze na wielkich wyrzutach sumienia, które trwają do dziś.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy znalazłam jej blog, pomyślałam, że to jest osoba, której motywacja może mi pomóc w walce z samą sobą. No i jest. Dziś w Ludziach z pasją kobieta, która daje chęć i porywa do działania. Kobieta, która wspiera. Kobieta, z której uśmiechu bije radość tego, co robi. Kobieta z pasją biegania. Panna Anna biega. A ty? Zobacz, jak znaleźć motywację z nami i z nią na jej blogu:<span style="text-decoration: underline;"> <span style="color: #99cc00; text-decoration: underline;"><strong><a href="http://www.pannaannabiega.pl"><span style="color: #99cc00; text-decoration: underline;">Panna Anna Biega</span></a></strong></span></span></p>
<p style="text-align: justify;">Zaraz zamienię się w słuch, aby otworzyć się na motywację do biegania. Zacznijmy więc…</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Wcale tego nie ukrywam, że ci zazdroszczę. Chciałabym umieć zmienić moje chwilowe skoki motywacji w nawyk i pasję zarazem. Wielu jest ludzi, którzy próbują i zaczynają coś, ale nigdy nie kończą? Jak to zrobiłaś, że tobie się udało?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Wydaje mi się, że mam dość silną wolę. Jak już sobie coś postanowię, to dążę do celu. Najtrudniejszy jest ten moment, kiedy sami wierzymy w to, że właśnie podjęliśmy wyzwanie, że coś na serio postanowiliśmy. Dobrym przykładem są tutaj papierosy. Rzucałam je kilka razy (tak, trudno w to uwierzyć, ale paliłam jak smok <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> , nie wychodziło to najlepiej, bo rzucałam je dla kogoś: a to na prośbę mamy, a to ówczesnego chłopaka. Efekt był taki, że paliłam po kątach, gdy nikt nie widział, bo sama tak naprawdę nie byłam przekonana, co do słuszności tej decyzji. Pewnego dnia (jakieś 5 lat temu) jednak stwierdziłam: rzucam palenie, tak po prostu i nie palę do dziś.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak samo jest ze sportem: postanowiłam sobie, że czas zadbać o siebie. To była moja i tylko moja decyzja. Nikt mnie nie prosił, nie namawiał, sama chciałam i chyba stąd ta siła, bo sama wierzę w to, co robię. Wydaje mi się, że to podstawa: musisz wiedzieć, że to co robisz ma sens i sprawia, że czujesz się lepiej.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jest tyle ciekawych dyscyplin sportu. Dlaczego wybrałaś bieganie?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Przetestowałam wiele z nich. Zaczęłam od zajęć fitness, bo nie za bardzo miałam pojęcie, co mogę robić na siłowni, do dziś czasem chętnie na nie pójdę. Czasem pływam, jeżdżę na rowerze, miałam też fazę, gdy bardzo kochałam trening siłowy. Kiedy jednak przełamałam się i wskoczyłam w buty biegowe, poczułam coś, czego nie dał mi żaden inny sport: wolność. Poczucie, że mogę pobiec dokąd chcę, kiedy chcę, obejrzeć miasto, oddychać świeżym powietrzem, podziwiać naturę – mogłabym tak wymieniać bez końca. Dla mnie bieganie jest wszystkim. A ta moc przekłada się również na inne sfery życia: pracę, dom.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jak to się robi, że zaczyna się biegać. Nie mów mi, że od tak &#8211; bo nie uwierzę. Długo o tym myślałaś? Przygotowywałaś się? Skąd wzięłaś pomysł, inspirację? Ktoś Ci pomógł zacząć?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Dwa razy zmusiło mnie do tego życie. Zasmucę Cię: nie przygotowywałam się, zaczęłam od tak <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  W ogóle moje pierwsze biegowe kroki postawiłam w Londynie. Przeprowadziłam się tam 4 lata temu i początki były trudne. Trenowałam już od roku regularnie (basen, zajęcia fitness) i brakowało mi ruchu, ale nie miałam pieniędzy na siłownię. Trzeba było wykorzystać to, co było za darmo. Wskoczyłam w buty, w których trenowałam na siłowni, namówiłam kolegę, który już od jakiegoś czasu biegał i poprosiłam, by potruchtał ze mną, pokazał mi, jak to jest. Pamiętam, że początki były bardzo ciężkie. Biegałam rzadko, bo znalazłam pracę i mogłam zapisać się do fajnego fitness clubu z basenem <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Potem przyszedł czas fascynacji treningiem siłowym, na bieganie nie było za dużo czasu, bo wolałam przerzucać żelazo. Do regularnego biegania powróciłam w Polsce. Byłam po ciężkiej chorobie i lekarz powiedział, że najpierw muszę się wzmocnić i nie pozwolił na ciężary. Zaczęłam biegać, by coś robić. Szybko jednak pokochałam te nowe zajęcia. Zobaczyłam, że to świetna metoda na zwiedzanie nowych miejsc w Warszawie, za którą się stęskniłam. Poczułam i doceniłam tę wolność.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Bieganie stało się twoja pasją. Widać to w każdym słowie na twoim blogu. Jak zamienić zwykły trucht w życiową pasję?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Chyba trzeba po prostu biegać. Ja nie podchodziłam do biegania na serio. Nigdy nie było takiego momentu, kiedy pomyślałam: bieganie jest fajne, może zacznę to robić. Biegałam wtedy, gdy nie chciało mi się iść na siłownię, nie miałam na to pieniędzy. Bieganie było alternatywą dla innych sportów. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym. Aż któregoś dnia zauważyłam, że zmieniły się proporcje. Biegam częściej niż chodzę na siłownię i to raczej trening siłowy staje się uzupełnianiem biegania. Wtedy postanowiłam: no dobra, skoro tak to lubię, to będę biegać. Może wyznaczę sobie jakiś cel i przebiegnę maraton?</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Może to pytanie wyda ci się dziwne, ale kiedy najlepiej uprawiać ten sport? Czy jest jakaś wyjątkowo dobra pora? Biegać rano czy wieczorem? Czy to ma znaczenie?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa. Są zwolennicy biegania porannego i ci, którzy uważają, że lepiej jest biegać wieczorem. Ja lubię o każdej porze dnia. Czasem biegam bardzo rano, czasem wieczorem, a w weekendy zdarza mi się pobiec w środku dnia. Biegaj wtedy, kiedy pasuje ci to najbardziej, jeśli chodzi o pozostałe obowiązki w ciągu dnia i wtedy, kiedy sprawia ci to największą frajdę. Nie ma sensu zrywać się z samego rana, jeśli nie jesteś rannym ptaszkiem i wolisz dłużej siedzieć: „bo mówią, że wtedy bieganie przynosi najlepsze efekty”. Szybko się zniechęcisz. Przecież nie jesteś olimpijczykiem, tylko człowiekiem z silnym postanowieniem, który chce zrealizować swój cel. Żeby pokochać bieganie, musisz czerpać z niego przyjemność, to nie może być mus na zasadzie: „O Jezu, jutro znowu muszę tak rano wstać, żeby pobiec”. Ja się cieszę, gdy nastawiam wieczorem budzik i widzę, że już za 6 czy 7 godzin będę sama ze swoimi myślami zwiedzać Warszawę. Wiem, to brzmi niewiarygodnie, ale tak naprawdę jest. Zobaczysz <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  A wieczory też są piękne i można się odstresować po całym dniu w pracy, nabrać sił na nowo. Bardzo to lubię. Biegaj wtedy, kiedy masz na to ochotę i już się nie rozgaduję <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Gdzie najlepiej uprawiać ten sport? Masz swoje ulubione miejsca?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Mam wiele miejsc. Wszystko zależy od tego, czy chcę robić dłuższe bieganie, trening szybkościowy, podbiegi. Wiesz, co jest fajne? Akurat jestem na etapie poszukiwania mieszkania do wynajęcia. Zgadnij, co jest dla mnie najważniejsze? Czy jest tam gdzie biegać i jak dojadę do pracy. Jeśli tak bardzo to lubisz i tak dużo czasu temu poświęcasz, to staje się decydującym czynnikiem. Nie mam jednego, ulubionego miejsca. Kocham Wolę i choć wcale nie mieszkam obok: Park Moczydło, Szymańskiego, Forty Bema. Uwielbiam Las Bielański, całe Powiśle, okolice Cytadeli, Kabaty. Nie mam jednego miejsca, lubię zmiany w zależności od nastroju i pomysłu na trening. Biegam wszędzie.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/anna3-e1377115617772.jpg"><img class=" wp-image-2103 alignnone" alt="anna3" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/anna3-e1377115617772.jpg" width="800" height="434" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Kiedy zaczynam biegać szybko się nudzę. Jak się ustrzec przed monotonią tego sportu?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Trzeba mieć zróżnicowany plan treningowy. Jednego dnia robisz rozbieganie, a później skupiasz się na szybkości: (np.:sprinty), innym razem trenujesz siłę biegową (skipy, podbiegi), kolejnym razem stawiasz na dłuższe wybieganie. Zmieniasz trasę, umawiasz się na trening w dobrym towarzystwie, zabierasz nową płytę. Za każdym razem coś innego.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Zdarzało ci się na początku tracić motywację? Jakie masz sposoby, żeby pokonać chwilowy spadek chęci?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Motywacji nie tracę, bo ja to po prostu lubię. To dla mnie forma relaksu, więc głupie by było, gdyby nie chciało mi się odpocząć, zrobić czegoś przyjemnego. Ale pojawiają się chwile zwątpienia i to wcale nie tak rzadko. Zazwyczaj wynikają ze zmęczenia. Dużo pracuję, a do tego sporo trenuję. Zdarza się, że najzwyczajniej w świecie nie mam chęci na taki czy inny trening. Mam na to kilka metod:</p>
<ol style="text-align: justify;">
<li>Nie idę biegać tylko wybieram basen albo idę na siłownię, by zrobić coś innego</li>
<li>Nie realizuję planu treningowego tzn. nie biorę sprzętu, nie sprawdzam tempa, tętna, tylko po prostu idę się przebiec, na spokojnie, bez ciśnienia, bez planu.</li>
<li>Po prostu rezygnuję z treningu i zamiast tego umawiam się z koleżanką na kawę, idę do kina, na wino czy po prostu zostaję w domu z książką. Czasem dobrze jest to zrobić.</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Zakwasy i odciski najlepsze demotywatory. Znam wielu ludzi, którzy już po pierwszym razie rezygnowali z powodu tych, jakże przyziemnych, spraw. Gdy boli i piecze – radość ulatuje. Co zrobić, aby się nie przemęczyć już przy pierwszym treningu?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Trzeba zaczynać powoli, na spokojnie. Pamiętam, że ta moja przebieżka w Londynie trwała jakieś 15 minut i myślałam, że umrę <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Zaczynamy bardzo spokojnie, tak, by nie złapała nas kolka, by nie mieć problemu z oddychaniem. Lepiej krócej i lżej, ale częściej, żeby budować formę, wytrzymałość. Zrywy nigdy nie są dobre. Można się szybko zniechęcić.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Masz jakieś sprawdzone sposoby na zakwasy i otarcia?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Hmmm… Chyba nie. Zakwasy mam tylko po ciężkich zawodach albo po treningu siłowym. Moim zdaniem dobrze jest się wtedy ruszyć. Ja zawsze tak robię: spokojny trucht, lekki trening na basenie a potem jacuzzi. Z otarciami już w tym roku nie mam kłopotu, ale w zeszłym byłam jedną wielką raną. Moja rada? Nie oszczędzaj na stroju do biegania. Dobry top, koszulka sprawią, że pot zostanie odprowadzony i zmniejszy się ryzyko bolesnych otarć. Kiedy już są, smaruje je Alantanem albo Penathenem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Każdy biegać umie. Ale nie każdy potrafi robić to mądrze. Jak biegać z głową? O czym trzeba pamiętać? O co zadbać? Czy są jakieś przeciwwskazania? Czy biegać można zacząć w każdym wieku ?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">PA: To pytanie nie do mnie <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Pewnie nie jest tak, że każdy. Są różnego rodzaju kontuzje, choroby kości, układu krążenia, które mogą być przeciwwskazaniem. Nie jestem lekarzem, więc nie będę się na ten temat wymądrzać. Moim zdaniem trzeba zacząć i jeśli pojawią się jakieś niepokojące objawy, należy udać się do specjalisty i dla świętego spokoju sprawdzić, czy wszystko jest ok.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzeba biegać z głową tzn. nie przesadzać. Nie zaczynaj od razu z grubej rury, nie rzucaj się na głęboką wodę. Jeśli do tej pory nic nie robiłaś/robiłeś, nie zaczynaj biegać 5 razy w tygodniu tylko 2-3 i stopniowo się rozwijaj. Taka dawka nie będzie dobra ani dla stawów (trzeba się powoli przygotować) ani dla zdrowia psychicznego, gdy z dnia na dzień narzucisz sobie ostry reżim i przestaniesz mieć czas dla siebie. Możesz się szybko zniechęcić, a przecież nie o to chodzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobrze jest rozmawiać z innymi osobami, które biegają dłużej. Poradzić się, może poszukać amatorskiego klubu w pobliżu domu?</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Pewnie kanapowcy tacy jak ja, już po pierwszych stu metrach rezygnują z biegania. Wysiłek jest za duży w stosunku do możliwości. Jak dobrać dystans, aby już na wstępie nie zabrakło tchu? Jak się rozkręcić?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Tak jak już mówiłam: zaczynać powoli. Nie skupiałabym się na dystansie tylko na czasie. Są różne szkoły. Jedni namawiają na marszobiegi z gatunku: 3 minuty biegu, 2 minuty marszu lub odwrotnie. Ja myślę (testowałam to na sobie i znam kilka osób, które też sobie chwalą tę metodę), że lepiej jest zacząć bardzo spokojnie, bardzo powoli ale biec dłuższe odcinki np.: 15 minut potem 2-3 minuty marszu i jeszcze raz. Dwie takie sekwencje to już bardzo dużo. Wiem, że teraz ktoś powie, że nie da się tego zrobić. Otóż liczne eksperymenty przeprowadzane na totalnych „kanapowcach” świadczą o tym, że da się, tylko naprawdę trzeba bardzo powoli biec. Tak, jakby się szło, tylko wymusić już na organizmie ten ruch. To dobrze działa na głowę, kiedy wiesz, że możesz przebiec 15 minut.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Czy bieganie to drogi sport? Czy potrzebny jest jakiś konkretny „sprzęt”: obuwie, ubranie, itp.?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Na początku nie jest potrzebne. Kupujesz buty: na nie warto wydać najwięcej, ale dopiero po kilku miesiącach biegania. Na początku lepiej kupić nieco tańsze, takie, w których jest ci wygodnie i zobaczyć, czy w ogóle chcesz biegać. Tutaj wyjątkiem są osoby „duże” bez względu na to, czy chodzi o masę mięśniową, czy o osoby otyłe, potrzebny jest dobry but z amortyzacją. W przypadku osób po kontuzji też od razu warto zainwestować w lepsze buty. Generalnie: but jest najważniejszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak jak wspominałam, z czasem warto zainwestować w dobry strój, kobiety w biustonosz sportowy, skarpety też mają ogromne znaczenie, choć mogłoby się wydawać, że to drobiazg. Potem dochodzą pulsometry, suplementy takie jak BCAA, gdy już dużo trenujemy. Powiem szczerze: ja wydaję sporo na bieganie i nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że to jest tani sport. Wszystkie starty też kosztują. Jednak na początku, by zacząć, to faktycznie jedna z najtańszych dyscyplin, bo nie wymaga sali, sprzętu w postaci rakiety, motocykla czy czegokolwiek. Musisz kupić buty i biec. Dlatego jak nie stać mnie było na siłownię przez pierwszy miesiąc w Londynie, zaczęłam biegać.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Na twoim blogu początkujący znajdą wiele przydatnych i ciekawych wskazówek. Zanim zupełnie pochłonie ich twój blog – czy mogłabyś podzielić się kilkoma najważniejszymi radami? W jaki sposób zachęciłabyś nas do biegania już teraz?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA:  Już chyba wszystko powiedziałam wyżej. Dodam jeszcze jedną najważniejszą kwestię: ja nie namawiam do biegania, tylko do aktywności. W moim przypadku to jest akurat bieganie <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Powiem tak: znajdź sport, który kochasz i uprawiaj go. Nie każdy musi biegać, tak jak nie każdy musi grać w piłkę. Jest tylko jeden sekret: musisz robić to, co lubisz, co sprawia ci frajdę. Wtedy naprawdę będziesz to robić z uśmiechem na twarzy i będziesz chciała/chciał rano wstać albo zrezygnować z piwa wieczorem i iść na trening. No i daj sobie czas. Trzeba osiągnąć jakiś pułap, by zobaczyć, czy nas to „jara”. Wiadomo, że początki w każdej dyscyplinie sportu są trudne.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Co cię zmotywowało do tego, aby pisać blog?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Ludzie, którzy mówili: pisz o tym.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Dobrze mieć w swoim otoczeniu takich ludzi! To doskonałe wsparcie. Na koniec ostatnie pytanie: Jak to jest mieć w życiu pasję? Warto?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Jeeeeej!!! Moje życie odwróciło się o 180 stopni. Jestem zupełnie inną osobą niż 2 lata temu. Czy warto? Trzeba. Wtedy życie ma sens. Wiesz jak cudownie jest odpowiadać na pytanie „Co u Ciebie?” zadane przez znajomych, którzy dawno mnie nie widzieli: „Jesteś szczęśliwa”? Odpowiadam: zmęczona, ale szczęśliwa <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . To też sporo kosztuje, nie będę ściemniać. Brakuje mi czasu dla bliskich, dla siebie. W tym roku nie pojadę na wakacje, bo wszystkie dni urlopu mam zarezerwowane na sprawy związane z bieganiem, z blogiem, ale wiem, że kiedyś to sobie odbiję <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Na szczęście otaczają mnie wyrozumiali ludzie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Bardzo dziękuję za rozmowę. Szukających w życiu pasji zapraszam do czytania Twojego bloga: <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.pannaannabiega.pl"><span style="color: #99cc00; text-decoration: underline;">Panna Anna Biega</span></a></span></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">PA: A ja bardzo dziękuję za mądre pytania <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Aż miło było na nie odpowiedzieć <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-panna-anna-biegam/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
