<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Freelia.pl &#187; Kategoria &#187; Ludzie z pasją</title>
	<atom:link href="http://www.freelia.pl/category/ludzie-z-pasja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.freelia.pl</link>
	<description>Blog o życiu i wolności</description>
	<lastBuildDate>Sat, 15 Mar 2014 17:31:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
		<item>
		<title>Człowiek z pasją: Turzik. Wiatr w żaglach.</title>
		<link>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-turzik-wiatr-w-zaglach</link>
		<comments>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-turzik-wiatr-w-zaglach#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Oct 2013 15:12:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Freelia.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzie z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[człowiek z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[regaty]]></category>
		<category><![CDATA[rejsy]]></category>
		<category><![CDATA[żagle]]></category>
		<category><![CDATA[żeglarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[żegluj]]></category>
		<category><![CDATA[łódka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.freelia.pl/?p=2440</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.&#8221; Mark Twain Być kierowcą wcale nie jest tak łatwo. Rower nie sprawia problemów, bo każdy może wyobrazić sobie, jak ruszyć go z miejsca. Wystarczy wsiąść, odepchnąć się nogami, nacisnąć na pedały i już…może równowagi [...]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>&#8222;Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.&#8221; Mark Twain</strong> </span></p>
<p style="text-align: justify;">Być kierowcą wcale nie jest tak łatwo. Rower nie sprawia problemów, bo każdy może wyobrazić sobie, jak ruszyć go z miejsca. Wystarczy wsiąść, odepchnąć się nogami, nacisnąć na pedały i już…może równowagi czasami brak, ale prędzej czy później się uda. Samochód to już trochę inna bajka. Sprzęgło, hamulec, gaz, kierownica…Warto wiedzieć, co do czego służy. I jedziemy. Mistrzem kierownicy może nie jestem, ale i to udało mi się opanować. I na tym moja kariera kierowcy się kończy, a właściwie by się skończyła. Gdybym nie odkryła, że inne maszyny też do kierowania się nadają. Ogarnia mnie czasami takie uczucie, że podchodzę, patrzę, oglądam i nic. Pomysłu na uruchomienie brak. Totalna pustka. Tak właśnie mam, gdy widzę…żaglówki, żaglowce, statki&#8230; To się nie mieści w mojej głowie, że mogą się poruszać, że mogą choćby drgnąć. Zacumowane wyglądają na toporne i mało zwrotne. Unoszą się tylko na wodzie. A woda nadaje im rytm. Nie mogę uwierzyć, że są ludzie, którzy potrafią nimi sterować.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziś na Freelia.pl człowiek, który potrafi dać żaglom duszę, aby pływały tam, gdzie on chce. Wydawałoby się, że osoba, która umie nadać kierunek łodzi, musi epatować siłą. Nic bardziej mylnego. On &#8211; to pasja żeglarstwa ukryta w skromności, spokoju i równowadze duchowej. Skąd wziął miłość do żeglarstwa? Opowie za chwilę. Chcesz poczuć wiatr w żaglach? Dowiedz się, jak to zrobić…</p>
<p style="text-align: justify;">Zacznijmy więc…</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/rejs-e1382902756939.jpg"><img class=" wp-image-2445 alignnone" alt="rejs" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/rejs-e1382902756939.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Odkąd pamiętam zawsze ciekawiły mnie rzeczy nietypowe, niestandardowe. Twoja pasja to dla mnie tajemnica. Tak się jakoś złożyło, że byłam przekonana, że żeglarstwo to tylko… na Mazurach. Taki stereotyp. Jak to się stało, że człowiek z Wielkopolski zakochał się w żaglach?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: Żeby żeglować wystarczy jakiekolwiek jezioro i trochę chęci. Przykładem może być mój teść, który pływa wszędzie, gdzie tylko się da zwodować łódkę. Oczywiście trzeba mieć na czym pływać. To właśnie kosmiczne ceny nowych jachtów sprawiają wrażenie, że jest to sport elitarny, tylko dla wybranych i nie ma szans, aby popływać na pobliskim jeziorku. Dziś po ponad 20-stu latach żeglowania mogę powiedzieć, że „odmian” żeglarstwa jest mnóstwo. Jest zarówno drogie i tanie. Leniwe i ekstremalne. Śródlądowe, morskie i oceaniczne itd. Zjawisko, które można by nazwać „żeglarstwem Mazurskim” jest jedynie jego małym kawałkiem, choć niewątpliwie pięknym. W samej Wielkopolsce jest kilkanaście jezior, które są doskonałe do zaszczepienia pasji żeglarstwa. Z perspektywy czasu widzę, że dobrze jest (dla własnego rozwoju), aby nie utknąć na jednym z nich, aby ciągle próbować czegoś nowego i coraz więcej. Z tego punktu widzenia może i dobrze, że „nasze” jeziora nie są bardzo okazałe i że nie zabijają w nas motywacji szukania czegoś nowego.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Pasji do żeglarstwa nie bierze się znikąd. Kto cię zaraził tą pasją? Jak to się w ogóle stało? Gdzie stawiałeś pierwsze kroki?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: Może to dziwne, ale dokładnie pamiętam moment, w którym „załapałem bakcyla”. Byłem jeszcze nastolatkiem, kiedy kolejny raz pływałem z sąsiadem na jego jachcie na Powidzu. Byliśmy po całym dniu żeglowania, a jego dzieci wolały się kąpać, niż dalej pływać więc poszły na pobliską plażę. Ja zostałem na jachcie. Wiało mocno, ale sąsiad postanowił, że stanę za sterem 2,5 tonowej łódki … i tak pierwszy raz w życiu sterowałem ogromnym (tak to wtedy widziałem) jachtem &#8211; ja niewielki chłopaczek. Pamiętam przechyły tak duże, że woda wlewała się na pokład, pamiętam głos sąsiada: „Dobrze! Tak trzymaj! Nieźle!”. Pamiętam łomot spadających z półek i przewalających się rzeczy pod pokładem i sąsiadkę próbująca łapać to wszystko i krzyczącą: „Powariowaliście! Co wy robicie? Nie kładźcie tak tej łajby …” i znów głos sąsiada: „Nic się nie przejmuj! Nie odpuszczaj!”  Nagle poczułem, że ja niewielki chłopak jestem wstanie ujarzmić taki żywioł, że tu i teraz jest coś, co ode mnie zależy… i w jednym momencie pokochałem żeglarstwo. To był początek. Od tego dnia wszystko się zmieniło. Nagle żeglarstwo nie było jakąś abstrakcją, ale częścią mnie samego. Pewnie nie każdy żeglarz zaczynał tak samo, ale wielu których spotkałem twierdzi, że w ich życiu także był moment lub rejs w którym „załapali bakcyla”.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0286-e1382903171548.jpg"><img class=" wp-image-2476 alignnone" alt="rejs3" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0286-e1382903171548-1024x414.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Są ludzie, którzy coś robią dla zabicia czasu, spróbują i przestaną. Z tobą jest inaczej. Dlaczego żeglarstwo stało się twoją pasją?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: To chyba kwestia tego co nazwałem „bakcylem”. Odkąd pamiętam to zawsze byłem nieśmiały i potrzebowałem osoby, która „popchnie” mnie we właściwym kierunku. Z żeglarstwem było zupełnie inaczej. To ja zawsze szukałem sposobu, jak zrobić ten następny krok. Szukałem i nadal szukam swojego ulubionego typu żeglarstwa. Odkąd pamiętam żeglarstwo zawsze było dla mnie chwilą zatrzymania. To miejsce, gdzie jest czas na rozmyślania i spojrzenie na to, co przeżywamy na co dzień z innej perspektywy. W życiu często wydaje się nam, że wszystko kontrolujemy i to my decydujemy, w którą stronę zmierzamy. Wydaje nam się, że dokładnie wiemy gdzie i kiedy będziemy. Żeglarstwo na każdym kroku udowadnia nam jak bardzo się mylimy! Tak na wodzie jak i w życiu mamy trzy wyjścia albo uciekać przed przeciwnościami (wtedy nigdzie nie dotrzemy), tępo brnąć pod wiatr i fale (to trochę jak bicie głową w mur) lub współpracować z żywiołem przewidywać i wykorzystywać szanse jakie nam daje. Najlepiej widać to na morzu gdy kilkumetrowe fale zalewają pokład, a ty szukasz możliwości ucieczki przed sztormem i jednocześnie sposobu dotarcia do celu. Mój pierwszy kapitan nigdy nie odpowiadał na pytanie, kiedy dotrzemy do portu. To zawsze było wielką niewiadomą.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza takim, nazwijmy to metafizycznym żeglarstwem, lubię też pływanie sportowe i rywalizację. Nawet na najmniejszej łódce jest tysiące opcji do wyboru, które mogą spowodować, że będziesz na mecie pierwszy lub ostatni. To taka gra strategiczna, która za każdym razem ma inny wariant zakończenia. Wszystko, co robisz lub czego nie zrobisz, ma znaczenie. To taka gra błędów, które każdy popełnia. Jeśli ty popełnisz ich mniej, to wygrywasz! Rywalizacja to także sposób na odreagowanie – jeśli nie będziesz maksymalnie skoncentrowany nad tym co robisz nie ma szans na wygraną.</p>
<p style="text-align: justify;">Myślę też, że aby nie przestać żeglować trzeba szukać miejsca dla siebie – zawsze i nie przestawać. Najgorszym jest „stanąć na kotwicy” i powiedzieć sobie: „Teraz czuję się spełniony. Tu chcę zostać” – to koniec żeglarstwa. Poszukiwanie i ciągły ruch jest wpisany w naturę żeglarstwa, a żeglarstwo ma mnóstwo „kolorów”.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: A dla mnie żagle to tylko dwa kolory…błękit wody i biel. Białe żagle wyglądają wspaniale. Ma się wrażenie, że nadają łodzi szlachetny kształt. Mówią same za siebie. Robią wrażenie. I to duże. Dla mnie żeglowanie było czymś nieuchwytnym. Czymś czego nie mogłam spróbować. Nawet choćbym chciała, nie wiedziałam jak. Czy każdy może pływać? Gdzie można się tego nauczyć?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: Myślę, że każdy może tego spróbować, choć nie każdy musi to polubić <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Dobrze by było  spotkać odpowiedniego człowieka z pasją, który zarazi nas żeglarstwem i odkryje przed nami „tajemny świat” szotów, fałów, zwrotów, halsów, sztagów, ruf &#8230;. i nauczy nas, jak sprawić, aby ta góra desek, plastiku, linek i szmat ruszyła z miejsca &#8211; najlepiej we właściwym kierunku <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Jednak spotkanie takiego „odpowiedniego” człowieka nie zawsze jest takie proste. Najłatwiej więc wybrać się na któryś z licznych kursów lub rejsów. Niestety jest ich wiele i różnej jakości, więc dobrze poszukać opinii o każdej ze szkół. Jeśli wydaje nam się, że naszym pierwszym krokiem w żeglarstwie będą jeziora to wystarczy kurs i polski patent żeglarza jachtowego. Ewentualnie jeśli mamy taką możliwość, wybierzmy się na rejs z przyjaciółmi.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli jednak czujemy, że morze jest tym miejscem, w którym się lepiej odnajdziemy lub chcemy postawić kolejny krok, to proponowałbym rejs na w miarę komfortowej łódce z pewnym, doświadczonym i jednocześnie spokojnym kapitanem. Moim zdaniem pierwszy rejs morski nie może być krótszy niż 7 dni! Nie jest tajemnicą, że część osób musi swoje odchorować i jeśli ma poznać uroki morza, to nie może to być krótki rejs. Choroba morska to zresztą jeden z mitów żeglarstwa. Z mojego doświadczenia wynika, że w 80% choroba morska pojawia się u nas, jeśli nastawimy się, że jest ona nieunikniona i jeśli strasznie boimy tego, co nas spotka. Pewnie dla tego większość poczatkujących żeglarzy morskich na nią choruje, a wraz z doświadczeniem ona ustaje lub w ogóle nie występuje. Nie radziłbym też na pierwszy rejs szukać długich atlantyckich przelotów (powyżej 14 dni).</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0028-e1382903361167.jpg"><img class=" wp-image-2475 alignnone" alt="rejs3" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0028-e1382903361167-1024x427.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Czy potrzebne jest jakieś uprawnienie, aby zacząć? Coś w rodzaju prawa jazdy?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: I tak i nie <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Formalnie, aby być skiperem (prowadzić jacht) na polskich jeziorach nie trzeba mieć żadnych patentów (na jachtach do 7,5m długości), więc jeśli mamy dobrego znajomego, który nas wszystkiego nauczy, to nie musimy zdawać żadnych egzaminów. Pamiętajmy jednak, że na wodzie obowiązują pewne reguły spisane w formie przepisów, których należy bezwzględnie przestrzegać, oraz tak zwana żeglarska etykieta, która w większości nie jest nigdzie spisana, a której zachowanie jest dobrym obyczajem. Stąd wynika, że jakaś forma szkolenia jest niezbędna. Poza tym większość firm czarterujących jachty wymaga patentu żeglarskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze więcej opcji jest na morzu. Bezwzględnie wymagany jest dokument uprawniający do posługiwania się UKFką (to takie morsie CB radio). Dobrze, aby taki dokument posiadał kapitan, ale istnieje także możliwość, aby to uprawnienie miała dowolna osoba z załogi.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o morskie „prawo jazdy” to w większości honorowany jest polski patent sternika morskiego. Jest on także, jak dotąd, praktycznie niezbędny do prowadzenia jachtów pod polską banderą (zarejestrowanych w Polsce). Są także inne opcje zdobycia „uprawnień”. Najbardziej uznawane i rozpoznawalne w całej Europie są dokumenty brytyjskie RYA. Z takimi dokumentami można pływać nawet jako zawodowy skiper. Inny dokument to certyfikat kompetencji ISSA. Nie jest on formalnie patentem więc nie zawsze jest uznawany przez firmy czarterowe. Są też patenty rozpoznawalne lokalnie np. Voditelj Brodice uznawany jedynie na chorwackich jachtach. Oczywiście, każdy z patentów ma swój podział na stopnie, uprawniające do pływania na określonych jachtach (wielkości) oraz różne wymagania wstępne, uprawniające do podejścia do egzaminu. Jeśli zdecydujemy się na kurs przed egzaminem (nie zawsze jest on wymagany) wybierzmy taki, który jest realizowany na podobnych jachtach, na jakich planujemy w przyszłości pływać. Obsługa wszystkich urządzeń na morskich jachtach nie zawsze jest intuicyjna i dobrze zdobyć takie doświadczenie na kursie.</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec dodam, że pływanie na morzu (nawet tym chorwackim) niesie dużą odpowiedzialność i jest bardziej wymagające. Posiadanie odpowiedniego doświadczenia/wiedzy jest niezbędne.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jak długo trzeba się uczyć, ile czasu musi minąć, aby móc samemu wypłynąć w rejs w roli skipera?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: W najbardziej ekspresowym tempie moglibyśmy pokierować łódką po śródlądziu już po ukończeniu kursu żeglarskiego, czyli po nawet około dwóch tygodniach. Jednak, jeśli mamy małe doświadczenie lub jakiekolwiek wątpliwości dotyczące swoich umiejętności, zadbajmy o to, aby nasza załoga była bardzo doświadczona, tak abyśmy w trudnym momencie mogli skorzystać z ich rady i pomocy. Generalnie &#8211; im bardziej doświadczony skiper, tym mniej doświadczoną załogę może wziąć na pokład. Nie proponowałbym „świeżym” żeglarzom zabierania na pokład osób będących pierwszy raz na żaglówce, bądź bardzo małych dzieci. Takie osoby są nieprzewidywalne i gwarantuję, że w trudnym momencie zachowają się zupełnie inaczej, niż tego byśmy oczekiwali.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak w mojej opinii nie powinno się odwlekać decyzji o samodzielnym prowadzeniu jachtu zbyt długo. Jestem zdania, że powinno to nastąpić jak najszybciej, ponieważ najwięcej doświadczenia zdobywa się będąc faktycznie odpowiedzialnym za załogę i jacht.</p>
<p style="text-align: justify;">Nieco dłużej trwa przygotowanie do samodzielnego rejsu morskiego. Tu myślę, że nie da się praktycznie tego zrobić szybciej niż po dwóch latach aktywnego zbierania doświadczeń.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0243-e1382903589286.jpg"><img class=" wp-image-2477 alignnone" alt="rejs4" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0243-e1382903589286-1024x477.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jak się przygotować do pierwszego razu? Jeżeli nie mam łodzi to skąd ją wziąć? Gdzie można ją kupić lub wypożyczyć?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">T: Zacznijmy od końca. Jeśli jesteśmy już szczęśliwym posiadaczem odpowiednich uprawnień, to wszelkie firmy czarterowe stoją przed nami otworem. Tu należy pamiętać, aby na początek wypożyczać takie jachty, na których już pływaliśmy i umiemy je obsługiwać.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli już dojrzeje w nas chęć zakupu własnego jachtu, to niech będzie to decyzja bardzo przemyślana. Ceny jachtów są bardzo różne i praktycznie zaczynają się od kilkunastu tysięcy złotych. Górnej granicy chyba nie ma <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Zdarzają się też jachty tańsze, ale w te trzeba zazwyczaj włożyć sporo pracy, aby można było na nich pływać. Jeśli nie mamy osoby, która podpowie nam, jak taki jacht wyremontować, to nie bieżmy się za to. Pamiętajmy też, że im większy jacht, tym więcej kosztuje jego utrzymanie. Mały jacht łatwo przetransportować na inne jezioro i odkrywać nowe wody (choćby w weekend).</p>
<p style="text-align: justify;">Co do przygotowania do „pierwszego razu”… no cóż… co zabrać ze sobą nie będę mówił, ponieważ w Internecie sporo jest poradników na ten temat, należy jednak pamiętać, że przestrzeń na jachcie jest zawsze ograniczona, więc to co zabieramy musi być przemyślane i ograniczone do niezbędnego minimum. Bardzo ważne jest kogo zabierzemy na pokład. Tak jak już wcześniej wspomniałem, jeśli jesteśmy „pierwszakami”, to warto zabrać takie osoby, które pomogą w różnych trudnych i niejednokrotnie stresujących sytuacjach. Takich, którzy potrafią zachować zimną krew, zdrowy rozsądek i którym ufamy. Przed pierwszym wypłynięciem należy określić personalnie, kto co ma robić. Na jachcie (nawet tym najmniejszym) jest tylko jedna osoba podejmująca ostateczne decyzje i dla własnego bezpieczeństwa należy się temu podporządkować. Jeśli chodzi o jacht, to należy szukać takiego w dobrym stanie i takiego, na którym już wcześniej pływaliśmy, aby znać na pamięć, co gdzie jest. Ponadto warto też „rozpoznać teren”. Sprawdzić, gdzie możemy bezpiecznie się schronić, popytać miejscowych, jakie wiatry wieją na danym akwenie i na co uważać. Zresztą zawsze warto kontrolować, co się dzieje z pogodą i na bieżąco obserwować, gdzie można by uciec w razie nagłych kłopotów (nie tylko tych pogodowych).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Pytanie, które zawsze zadaje: Czy żeglarstwo jest drogie? Czy każdy może sobie na nie pozwolić? Można coś zrobić taniej, łatwiej? Co jest najbardziej kosztowne?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Ujął bym to tak: żeglarstwo może być drogie, ale nie musi. To trochę zależy od tego, jakiego żeglarstwa poszukujemy. Oczywiście najdroższym elementem jest jacht, ale wcale nie musimy się na niego decydować. Cena czarteru jachtu na większości jezior jest porównywalna z kosztem wynajęcia domku i zaczyna się już od kilkudziesięciu złotych dziennie. Dużo większy jest koszt wynajęcia jachtu morskiego, ale przy odrobinie dobrych chęci koszt takiego wyjazdu może być porównywalny z ceną zagranicznej wycieczki. Warunkiem jest posiadanie odpowiednich uprawnień (patentu) i wiedzy. Dobrym rozwiązaniem jest też związanie się z jakimś klubem żeglarskim. Wtedy za kwotę składki członkowskiej, jest możliwość korzystania ze sprzętu klubowego lub uczestniczenia (po kosztach) w rejsach. Jeśli zdecydujemy się na własny jacht, to przy odrobinie dobrej woli i szczęścia można kupić stare jachty za naprawdę niewielkie pieniądze. Niewątpliwie w żeglarstwie (tak jak chyba w każdym hobby) niezbędny jest czas i to on zazwyczaj jest największym ograniczeniem, a nie pieniądze.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0266-e1382903739857.jpg"><img class=" wp-image-2478 alignnone" alt="rejs5" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0266-e1382903739857-1024x455.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Są miejsca, które darzysz szczególnym sentymentem? Jak liczy się trasy w km, w dniach? Na jak długie rejsy wypływasz? Ile osób ci towarzyszy? Czy to jest standard?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Chyba należę do tych osób które bardziej cenią samą drogę niż dotarcie do celu, więc większy sentyment mam do konkretnych rejsów, niż miejsc. Oczywiście są miejsca zjawiskowe jak ukryte przed tłumami zatoczki Chorwacji czy z zupełnie innego bieguna Tamiza w centrum Londynu, gdzie także da się dostać jachtem. Jest też mnóstwo miejsc nieodkrytych przeze mnie. I to jest wielką zaletą żeglarstwa, że zawsze jest coś do zobaczenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do „jednostek” to formalnie da się każdy rejs policzyć w km (na śródlądziu) lub w milach (na morzu) jednak głównym „parametrem” charakteryzującym rejs jest raczej czas liczony w dniach, bądź godzinach pod żaglami. Moje rejsy można by podzielić na trzy typy: weekendowe wypady na jeziora (z każdym, kto chce ze mną popłynąć), rejsy morskie z rodziną i znajomymi oraz także morskie nazwijmy to szkoleniowe. Na rejsy z rodziną (w tym z bardzo małymi dziećmi) zawsze staram się wybierać miejsca spokojne, które już znam „żeglarsko” i w których wiem, że będę wstanie zagwarantować bezpieczeństwo wszystkim na pokładzie. Są to zazwyczaj rejsy tygodniowe. Staram się też zbierać nowe  doświadczenia na nowych wodach i jachtach. Robię to na rejsach (zazwyczaj w roli załoganta) w trudnych nawigacyjnie i żeglarsko rejonach. Są to zazwyczaj rejsy 10-14 dniowe – na dłuższe nie starcza czasu. Takie rejsy dają bardzo duże doświadczenie w pływaniu w sztormie, uczą rozpoznawania znaków nawigacyjnych, czy ruchu innych statków.  Ilość osób na każdym z tych rejsów jest bardziej zdeterminowana wielkością jachtu i ilością chętnych – nie ma tu reguły. Po jeziorach zdarza mi się pływać nawet samemu. W rejsach morskich, w których jestem kapitanem staram się, aby była poza mną co najmniej jedna osoba potrafiąca poprowadzić samodzielnie jacht, do której mam duże zaufanie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Podobno, prawdziwych przyjaciół poznaje się nie w biedzie, ale na łodzi. Jak to jest płynąć ze sobą przez długi czas na ograniczonej łodzią przestrzeni? Co się czuje podczas żeglowania?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Przebywanie w małej grupie na małej przestrzeni bez odpowiedniego nastawienia jest bardzo trudne. Na morzu podczas długich przelotów, praktycznie nie ma gdzie odejść i odetchnąć od innych choćby na chwilę. Klimat wśród załogi zależy zarówno od nich samych, jak i kapitana. Ja zawsze od swojej załogi wymagam, aby każdy zachował maksymalny porządek, wyrozumiałość dla innych i jasno określam reguły. Dobry kapitan jest wstanie zażegnać sporo konfliktów jeszcze przed ich wybuchem. Sporo także zależy od naszej samodyscypliny oraz dystansowania się i unikania konfliktów. Gwarantuję, że bez tych twardych reguł, każda nawet najbardziej zaprzyjaźniona załoga po pięciu dniach zacznie się kłócić o wszystko, nawet o nieodwieszoną kurtkę lub niewytarty widelec. Na jachcie doskonale widać, kto jak reaguje na przeciwności i jak wywiązuje się z powierzonych mu obowiązków. Podczas długich rejsów sporo jest czasu na rozmowę i wymianę myśli. To wszystko powoduje, że po dwóch tygodniach rejsu lepiej poznaje się inną osobę, niż po kilku latach „zwykłych” codziennych kontaktów (np. w pracy). Jeśli zaprzyjaźnimy się z kimś na jachcie, to prawdopodobnie już na całe życie.</p>
<p style="text-align: justify;">Ponadto żeglowanie niesie ze sobą konieczność podejmowania wielu decyzji. Część z nich jest błaha, inne są bardzo poważne, a większość musi być podjęta lub zatwierdzona przez kapitana. Od jego postawy zależy bardzo wiele. Dobry kapitan musi zawsze podejmować zdecydowane decyzje i nawet jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości nie może tego pokazywać załodze. Musi epatować spokojem nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza obcowaniem ludzi między sobą, niezwykle intensywny jest także kontakt z przyrodą i siłami natury. Właściwe w każdym momencie daje się odczuć piękno otaczającego nas świata, a jednocześnie naszą kruchość. Jest też ogromna satysfakcja, gdy po potężnym sztormie udaje się wygrać i bezpiecznie wpłynąć do portu. Jest też wiele małych zwycięstw, gdy poprawnie odczytujemy mijane znaki, dobrze przewidujemy zmiany pogody, czy udanie zacumujemy w ciasnym porcie. Osobiście uwielbiam bezksiężycowe noce na pełnym morzu. Gwarantuję, że takiego nieba nie ujrzy się nigdzie indziej na lądzie. Myślę, że osobiste przeżycia każdego są bardzo różne, ale na pewno bardzo intensywne. Szczególnie gdy samemu stoi się za sterem i współpracuje z jachtem, wiatrem i falą.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0112-e1382903858205.jpg"><img class=" wp-image-2479 alignnone" alt="rejs6" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/DSC_0112-e1382903858205-1024x469.jpg" width="800" height="400" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Czy żeglowanie jest niebezpieczne? Przeżyłeś jakąś przygodę?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Generalnie żeglowanie nie jest bardziej niebezpieczne niż jazda samochodem. Jednak tutaj stopień bezpieczeństwa dużo bardziej zależy od nas samych i naszego doświadczenia. Owszem zdarzają się sytuacje niebezpieczne, czy nawet tragiczne, ale daleki jestem od straszenia kogokolwiek. Gdyby porównać ilość wypadków nazwijmy to żeglarskich i samochodowych, to różnica będzie gigantyczna (na niekorzyść tych drugich). Owszem jest żeglarstwo z definicji balansujące na granicy ryzyka jak np. regaty Sydney – Hobart, gdzie już samo dopłynięcie do mety jest wielkim osiągnięciem, ale na to trzeba się świadomie zdecydować. Zdarzają się też sytuacje wyjątkowe, takie jak biały szkwał na Mazurach, ale i tu bardzo dużo zależy od pływających. Generalnie wrogiem bezpieczeństwa w  żeglarstwie jest przekraczanie własnych reguł.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do przygód, to było ich wiele i myślę, że każdy żeglarz przywozi z każdego rejsu ich cały worek. W większości to przeżycia i stan ducha, który trudno opisać w kilku słowach. Myślę, że jak kiedyś osiądę na mieliźnie, to kupię sobie fajkę i będę opowieściami zanudzał wszystkich. Teraz jednak myślę, że jestem zbyt młody i wolę je przeżywać <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Pozostawmy żeglarstwu ten cień niedopowiedzenia i tajemniczości. Niech stanie się on zachętą do jego odkrywania <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Oczywiście, zgadzam się z Tobą… każda tajemnica rozbudza ciekawość. Uchyl nam odrobinę z tej żeglarskiej tajemnicy i powiedz, co najbardziej cię fascynuje w żeglarstwie?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Najbardziej fascynujące w żeglarstwie jest odkrywanie samego siebie. Swoich słabości, ale także własnych atutów. Nieocenionym jest możliwość zatrzymania i oderwania od bieżących spraw. Bardzo lubię też odkrywać nowe „barwy” żeglarstwa, a jest tego sporo: żeglarstwo śródlądowe, morskie, oceaniczne, lodowe, turystyczne, regatowe, na jedno lub wielokadłubowcach, kitesurfing, windsurfing, „wirtualne” (w Internecie) i wiele, wiele innych. To fascynujące, że po ponad 20-stu latach ciągle jest coś nowego do odkrycia i spróbowania.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Jaką radę dałbyś tym, którzy chcieliby spróbować, a nie mają odwagi?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">T: Strach jest naturalnym odruchem przed praktycznie każdą zmianą w naszym życiu. Jeśli go odczuwamy, to znaczy, że wszystko z nami w porządku <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Chyba nie ma sposobu, aby zupełnie go wyeliminować, ważne żeby nie popadać w panikę – szczególnie na pokładzie! Jeśli to możliwe, nowi adepci żeglarstwa powinni wybierać rejsy, które prowadzi doświadczony i opanowany skiper. Na pewno na początku będzie się wydawać, że łódka za chwilę się wywróci. Nie ulegajmy temu złudzeniu, a kiedy tylko będziemy mieli jakiekolwiek wątpliwości patrzmy w oczy sternika (kapitana). Jeśli jest w nich spokój, to znaczy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Trzeba spróbować się rozluźnić i poddać ruchom łódki. Im szybciej przyjdzie rozluźnienie, tym szybciej przejdzie strach. Dodam jeszcze, że żeglować może każdy niezależnie od wieku, tuszy czy sprawności fizycznej. Pod żaglami spotkamy zarówno kilkuletnie dzieci, jak i osoby wiekowe. Co ciekawe, nawet wśród żeglarzy „wyczynowych czy zawodowych” zdarzają się osoby leciwe. Żeglarstwo jest chyba jednym z niewielu sportów, gdzie doświadczenie jest bardziej istotne niż sprawność fizyczna.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli macie ochotę spróbować czegoś wyjątkowego, co będzie dla Was nie tylko sposobem spędzenia wolnego czasu, ale także szkołą charakteru i filozofią życia, to  zapraszam do żeglowania!</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Bardzo dziękuję za rozmowę <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Wszystkich zainteresowanych żeglarstwem zapraszam do kontaktu z Turzikiem poprzez <a title="Gnieźnieński Klub Turystyki Wodnej PTTK Horyzont" href="http://www.horyzont.gniezno.pttk.pl/" target="_blank">Gnieźnieński Klub Turystyki Wodnej PTTK Horyzont</a> lub oczywiście poprzez komentarze na Freelia.pl! Zachęcam!</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/lego.jpg"><strong>Zapraszam serdecznie do </strong></a><strong><a title="Zapisz sie" href="http://www.freelia.pl/zapisz-sie">zapisania się na newsletter</a> i komentowania. Dziękuję z góry!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-turzik-wiatr-w-zaglach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek z pasją: Maciej K. LEGO ma.</title>
		<link>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-maciej-k-lego-ma</link>
		<comments>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-maciej-k-lego-ma#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Oct 2013 18:19:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Freelia.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzie z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[klocki lego]]></category>
		<category><![CDATA[lego]]></category>
		<category><![CDATA[Pasja]]></category>
		<category><![CDATA[technic]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.freelia.pl/?p=2406</guid>
		<description><![CDATA[„By stać się kimś w swoim fachu, trzeba mieć talent, determinację do ciężkiej pracy i odrobinę szaleństwa w duszy” A. J. Szepielak Gdy pierwszy raz usłyszałam o jego zajęciu pomyślałam: „kurczę – zabawne!”. Wielki facet, a bawi się klockami. Gdy pierwszy raz zobaczyłam te wszystkie mechanizmy, realnie ruszające małym samochodem z klocków, pomyślałam: „ale bajer!”. [...]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>„By stać się kimś w swoim fachu, trzeba mieć talent, determinację do ciężkiej pracy i odrobinę szaleństwa w duszy” A. J. Szepielak</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">Gdy pierwszy raz usłyszałam o jego zajęciu pomyślałam: „kurczę – zabawne!”. Wielki facet, a bawi się klockami. Gdy pierwszy raz zobaczyłam te wszystkie mechanizmy, realnie ruszające małym samochodem z klocków, pomyślałam: „ale bajer!”. Nadal jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak można budować rzeczywistość z tysiąca kawałków. Wielu nie starczyłoby cierpliwości, wiedzy, ochoty. Jemu starcza. Gdy zobaczyłam swoją „legową” postać stwierdziłam, że opiszę tę pasję na blogu. Bo, kto z Was ma klocka lego ze swoją podobizną? Hmmm&#8230;ja mam <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> ! Przynajmniej na tapecie w swoim komputerze. W pasji piękne jest to, że daje możliwość wyłączenia problemów, świata, ludzi, słowem &#8211; wszystkiego. Wyciszasz się. Poprawiasz sobie humor. Pasja daje radość. A to pasja do klocków jest. Albo raczej do tego, co można z nich stworzyć.</p>
<p style="text-align: justify;">No to porozmawiajmy o pasji…</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Jak to się stało, że znalazłeś pasję w LEGO?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Kiedyś &#8211; dawno temu &#8211; dostałem od rodziców swój pierwszy zestaw. Miałem wtedy 4 lata. To był zestaw 6641 &#8211; 4 Wheelin’ Truck. I tak się zaczęło. Klocki zaczęły się pojawiać z różnych okazji do dawania prezentów. W końcu dostałem pierwszy zestaw Lego Technic. Wypaśny wózek widłowy 8835 &#8211; Forklift. Następne już były tylko technicki. Kiedy straciłem swoje lego nastąpił tzw. Dark Age <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':-(' class='wp-smiley' /> . To taki okres w życiu fana lego, kiedy klocki przestają być najważniejsze, ja stwierdziłem, że byłem na nie za stary. To był błąd. Z zabawy legiem zawsze miałem mnóstwo frajdy. Gdy byłem dzieckiem, spotykałem się z kuzynem (ja przynosiłem swoją kolekcję, a on swoją) i robiliśmy zawody, czyje auto pojedzie z górki zrobionej z koca i wersalki dalej. Miło to się wspomina po tylu latach. Moja stara kolekcja przepadła, ale teraz zbieram od nowa. Szczerze, to bardzo bym chciał posiadać wszystkie swoje stare komplety. Nie są już produkowane, ale pamiętam je i myślę, że z czasem kupię je na internetowych aukcjach.</p>
<p style="text-align: justify;">Teraz, gdy już mam te swoje 30 lat, wyszedłem z Dark Age&#8217;a <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . Wróciłem do starej pasji (nie ukrywam do tego przyczyniła się niezależność finansowa) i będę ją dalej rozwijał (o ile moja przyszła żona mnie nie wywali za bałagan w mieszkaniu!). Nie będzie Dark Age 2, a moją kolekcję zatrzymam dla potomnych&#8230;hehe może się uda! <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Co zrobić, aby zacząć się w to bawić?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Kupić pierwszy zestaw i grzecznie się zachowywać, jak następnym razem Św. Mikołaj zapyta, co ci przynieść w prezencie <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . A tak na poważnie, to zawitać do sklepu z zabawkami, aby określić, co ci się podoba. Tak samo jest z innymi zainteresowaniami, czy nawet z potrawami. Jak będzie smakować to ok, jak nie, to na pewno znajdzie się inne obiekty fascynacji. Ważne, aby nie żałować, że się nie spróbowało.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Od jakich zestawów zacząć?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Zależy czego oczekujesz od zestawu, czy będzie stać na półce, czy będzie potrzebny na części. Każdy kupuje to, co mu się podoba, czym się interesuje. Jeden gustuje w pociągach, inny w zestawach przedstawiających średniowiecznych rycerzy. Ja przed zakupem analizuję funkcjonalność i przydatność danego zestawu przez pryzmat swoich własnych konstrukcji i potrzeb. Moje zestawy nie stoją w tej chwili na półce w pokoju (chociaż kiedyś będą na pewno), są porozkładane na części i posegregowane. Używam ich do tworzenia swoich własnych modeli.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Czy to jest proste – tak składać bez instrukcji?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Wszystko zależy od tego, co się składa. Bez instrukcji jest chyba prościej, bo zawsze można powiedzieć, że tak czy inaczej ma być, choć działa to, bądź wygląda nie do końca fajnie. Ja gustuję raczej w pojazdach kołowych, co nieco upraszcza sprawę. 4 koła i już będzie coś, co jeździ. Jak już wybiorę, co chcę przedstawić w legowej skali, to zbieram informację na dany temat, zdjęcia. Ustalam w jakiej skali chcę budować, jakie są charakterystyczne elementy danego pojazdu i zaczynam zabawę. Tak to można najprościej opisać. A tak naprawdę to dopiero początek, potem są godziny analizy, jak co zrobić, próby, frustracje, odstawianie na jakiś czas, zaczynanie od nowa, aż w końcu osiągniemy cel. A po tym wszystkim może się okazać, że to można zrobić inaczej, tamto nie działa, a zębatki strzelają przy jeździe <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> , taki już urok tej pasji.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Ile czasu zajmuje taki projekt?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Czas poświęcony na MOC (My Own Creation) zależy od skomplikowania modelu. Jedne są proste, inne wymagają poświęcenia kilku godzin lub nawet dni.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Czy każdy może budować modele?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Każdy może zacząć. Komu się spodoba, ten będzie dalej kontynuował.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jak byś zachęcił innych do tej pasji?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Myślę, że wycieczka na wystawę lego będzie najlepszym rozwiązaniem. Kto raz zasmakuje zabawy legiem, będzie w sidłach nałogu. <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Dlaczego lego, a nie coś innego?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Tak wyszło. Chyba mogę mieć pretensje do swoich rodziców, że nie kupili mi kolejki elektrycznej (ale z lega też takową można zrobić, więc nic straconego <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  ).</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jakie serie polecasz?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Każdy znajdzie coś dla siebie <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . Fan pociągów będzie się dobrze czuł w serii Trains. Miłośnik miast i urbanizacji – w City. Fanom Jacka Sparrowa – spodoba się bardzo udana seria Piraci z Karaibów. Dla tych, którzy lubią bajki o perypetiach Zygzaka McQuina &#8211; seria Cars. Naprawdę, Lego ma tak szeroką ofertę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja lubię Technic, ale inne serie również przyniosłyby mi dużo zabawy. Dla mnie Technic zawsze był takim &#8222;szczytem&#8221; w zestawach lego. Najbardziej skomplikowana i dająca najwięcej możliwości seria. Do teraz nic się nie zmieniło. No chyba, że w łapki mi wpadnie Mindstorm EV3 <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> , ale to temat na inną dyskusję.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Co jest fajnego w lego?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Zajmują dużo czasu i nie dają się człowiekowi nudzić. <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Podziel się z nami plusami i minusami tej pasji.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Niestety ceny Lega potrafią zwalić z nóg. Mówię tu o starych zestawach, które mają status kolekcjonerski. To chyba największy i jedyny minus, jak dla mnie. Poza tym są same plusy! Największym jest totalna wolność tworzenia i brak ograniczeń. Chyba jedynym jesteśmy my sami i nasza wyobraźnia.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Wiemy już, że zestawy kolekcjonerskie są drogie, ale czy lego-pasja sama w sobie jest kosztowna?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Lego robi zestawy w bardzo szerokim zakresie cenowym. Każdy znajdzie coś dla siebie i będzie mógł powiększać swoją kolekcję w swoim zakresie możliwości. Pomocne są portale aukcyjne, gdzie można kupić używane zestawy. Dla mnie np. brak pudełka, czy poszarpana przez psa instrukcja, nie będzie stanowić problemu, a pozytywnie wpłynie na cenę. Zawsze znajdzie się jakieś wyjście, żeby powiększyć kolekcję.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Gdzie szukać inspiracji?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Wszędzie. Inspiracją może być widziany na światłach samochód, czy dźwig portowy, który pokazywali w TV. To, co przykuje naszą uwagę, może być zalążkiem świetnego projektu.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Modele to nie jedyne, co robisz z Lego. Skąd pomysł na tworzenie grafiki z podobiznami ludzi? Lego ludzie?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Naprawdę nie mam pojęcia. Kiedyś siedziałem i wpadło mi to do głowy. A jak coś mi wejdzie, to już nie wyjdzie, dopóki nie zamienię tego w czyny. Muszę to zrealizować, bo mi nie da spokoju <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> . Bardzo mi się podobają legowe Minifigi. Sam je zbieram i dumnie prezentuje na półce <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Wpadło mi do głowy, że można by Nas przedstawić i to zrobiłem. Gdy będę miał dużo czasu, będę kombinował. Na pewno nie poprzestanę na jednym obrazku.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Ten pomysł z grafiką jest naprawdę ciekawy. Wiem, że modne są śmieszne karykatury…to popularny prezent. Ale o podobiznach z lego nie słyszałam. Możesz to opatentować <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Przy okazji dziękuję za moją. Jest w zdjęciu tytułowym. Sławna koszulka z blogowym kotem i grzywka – cała ja <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Dużo czasu trzeba poświęcić, aby stworzyć taką postać?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Modelowanie 3D to moja druga pasja. Niesamowicie zajmuje czas na długie wieczory. Samo wymodelowanie ludka podobnego do legowego Minifiga (są różnice między moim a oryginałem) nie jest trudne. Myślę, że nawet poczatkujący użytkownik programów do modelowania, by sobie poradził.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Co ci daje pasja?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">M: Taką odskocznię od rzeczywistości. W sumie, to mnie relaksuje. Zdarza się, że potrafię siedzieć po 6-7 godzin, tylko po to, aby zrobić np. tylni most do samochodu terenowego i cieszyć się jak dziecko, że działa tak, jak powinien pomimo bólu kręgosłupa. Kiedy buduję z lega, to ja ustalam zasady zabawy i ja kreuję swój mały świat na środku pokoju wśród kolorowych klocków.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Co myślisz o posiadaniu w życiu pasji? Warto?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Na pewno warto. Trzeba mieć coś, co sprawia choć odrobinę radości i powoduje, że na chwilę zapomina się o problemach, czy zmartwieniach.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Wyobrażasz sobie, że mógłbyś nie mieć pasji? Kim jest człowiek bez pasji?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">M: Człowiek bez pasji jest chyba tylko kimś, kto łazi do pracy (albo i nie), je i śpi. I tak przeżyje swoje życie. Trzeba coś robić, żeby nie zwariować w tym pokręconym świecie. Coś, co będzie motywowało do dalszej pracy, do poszerzenia swojej wiedzy. Ty lubisz chodzić po górach, znajdujesz tam spokój i nabierasz sił. Do tego poznajesz fajne miejsca, z którymi nierzadko łączy się ciekawa historia. Ze mną jest podobnie. Siedzę i myślę, co zrobić i jak już wymyślę, to zaczyna się głębokie kopanie, drążenie&#8230; A przy okazji dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy, często niezwiązanych z tematem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Wiesz, kiedyś, ktoś mądry powiedział: „By stać się kimś w swoim fachu, trzeba mieć talent, determinację do ciężkiej pracy i odrobinę szaleństwa w duszy”. Wiem, że masz to wszystko. Modele wymyślone przez ciebie, to nie dzieło przypadku. Wymyślasz, składasz, ożywiasz. Dajesz tym klockom duszę. Pod twoją ręką zaczynają żyć. To nie jest proste. To kwestia talentu, wiedzy, czy jeszcze czegoś innego? Nie wiem, ale gratuluję, że odnalazłeś coś, co daje ci radość. Niektórzy szukają tego przez całe życie. I nie znajdują. Dzięki tobie wiem, że małe rzeczy potrafią nadać życiu sens.</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia w rozwijaniu twojej pasji! Zachęcam, do oglądania twoich modeli i filmów w galerii: [<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fAfOWR77gdA" target="_blank">galeria1</a>] [<a href="http://www.youtube.com/watch?v=7Oow1gsT34M" target="_blank">galeria2</a>] [<a href="http://www.brickshelf.com/cgi-bin/gallery.cgi?m=vbl" target="_blank">galeria3</a>]</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/lego.jpg"><img class=" wp-image-2411 alignnone" alt="lego" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/10/lego.jpg" width="960" height="539" /><strong>Zapraszam serdecznie do </strong></a><strong><a title="Zapisz sie" href="http://www.freelia.pl/zapisz-sie">zapisania się na newsletter</a> i komentowania. Dziękuję z góry!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-maciej-k-lego-ma/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek z pasją: Panna Anna. Biegam.</title>
		<link>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-panna-anna-biegam</link>
		<comments>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-panna-anna-biegam#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Aug 2013 21:17:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Freelia.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzie z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[Strefa inspiracji]]></category>
		<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[człowiek z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[panna anna]]></category>
		<category><![CDATA[Pasja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.freelia.pl/?p=2099</guid>
		<description><![CDATA[Ludzi z pasją szukam w różny sposób. Najczęściej przyciąga mnie do nich moja wewnętrzna potrzeba. Poszukiwanie czegoś, co da mi energię. Poszukuję. Stale. Ale czego? Zajęcia, pasji, hobby? Czasami myślę, że już to znalazłam. To coś. Chciałabym działać, ale brakuje motywacji. Podoba mi się pomysł, ale nie ruszę szanownego ciała z kanapy. Już prawie czuję, [...]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/Copy-of-anna2anna2-e1377115004407.jpg"><img class=" wp-image-2107 alignnone" alt="anna2anna2" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/Copy-of-anna2anna2-e1377115004407.jpg" width="800" height="342" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Ludzi z pasją szukam w różny sposób. Najczęściej przyciąga mnie do nich moja wewnętrzna potrzeba. Poszukiwanie czegoś, co da mi energię. Poszukuję. Stale. Ale czego? Zajęcia, pasji, hobby? Czasami myślę, że już to znalazłam. To coś. Chciałabym działać, ale brakuje motywacji. Podoba mi się pomysł, ale nie ruszę szanownego ciała z kanapy. Już prawie czuję, że to ten dzień, że dziś zacznę, że chwyciłam wiatr w żagle i…znowu porażka. Lenistwo? Hmmm…może tak, może nie. Nie wiem, co to. Prowadzę wewnętrzną walkę – między tym, co chciałaby robić moja głowa, a czego nie chce moje ciało. No i wspaniale jest &#8211; oczywiście w przenośni. Kończy się zawsze na wielkich wyrzutach sumienia, które trwają do dziś.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy znalazłam jej blog, pomyślałam, że to jest osoba, której motywacja może mi pomóc w walce z samą sobą. No i jest. Dziś w Ludziach z pasją kobieta, która daje chęć i porywa do działania. Kobieta, która wspiera. Kobieta, z której uśmiechu bije radość tego, co robi. Kobieta z pasją biegania. Panna Anna biega. A ty? Zobacz, jak znaleźć motywację z nami i z nią na jej blogu:<span style="text-decoration: underline;"> <span style="color: #99cc00; text-decoration: underline;"><strong><a href="http://www.pannaannabiega.pl"><span style="color: #99cc00; text-decoration: underline;">Panna Anna Biega</span></a></strong></span></span></p>
<p style="text-align: justify;">Zaraz zamienię się w słuch, aby otworzyć się na motywację do biegania. Zacznijmy więc…</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Wcale tego nie ukrywam, że ci zazdroszczę. Chciałabym umieć zmienić moje chwilowe skoki motywacji w nawyk i pasję zarazem. Wielu jest ludzi, którzy próbują i zaczynają coś, ale nigdy nie kończą? Jak to zrobiłaś, że tobie się udało?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Wydaje mi się, że mam dość silną wolę. Jak już sobie coś postanowię, to dążę do celu. Najtrudniejszy jest ten moment, kiedy sami wierzymy w to, że właśnie podjęliśmy wyzwanie, że coś na serio postanowiliśmy. Dobrym przykładem są tutaj papierosy. Rzucałam je kilka razy (tak, trudno w to uwierzyć, ale paliłam jak smok <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> , nie wychodziło to najlepiej, bo rzucałam je dla kogoś: a to na prośbę mamy, a to ówczesnego chłopaka. Efekt był taki, że paliłam po kątach, gdy nikt nie widział, bo sama tak naprawdę nie byłam przekonana, co do słuszności tej decyzji. Pewnego dnia (jakieś 5 lat temu) jednak stwierdziłam: rzucam palenie, tak po prostu i nie palę do dziś.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak samo jest ze sportem: postanowiłam sobie, że czas zadbać o siebie. To była moja i tylko moja decyzja. Nikt mnie nie prosił, nie namawiał, sama chciałam i chyba stąd ta siła, bo sama wierzę w to, co robię. Wydaje mi się, że to podstawa: musisz wiedzieć, że to co robisz ma sens i sprawia, że czujesz się lepiej.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jest tyle ciekawych dyscyplin sportu. Dlaczego wybrałaś bieganie?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Przetestowałam wiele z nich. Zaczęłam od zajęć fitness, bo nie za bardzo miałam pojęcie, co mogę robić na siłowni, do dziś czasem chętnie na nie pójdę. Czasem pływam, jeżdżę na rowerze, miałam też fazę, gdy bardzo kochałam trening siłowy. Kiedy jednak przełamałam się i wskoczyłam w buty biegowe, poczułam coś, czego nie dał mi żaden inny sport: wolność. Poczucie, że mogę pobiec dokąd chcę, kiedy chcę, obejrzeć miasto, oddychać świeżym powietrzem, podziwiać naturę – mogłabym tak wymieniać bez końca. Dla mnie bieganie jest wszystkim. A ta moc przekłada się również na inne sfery życia: pracę, dom.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jak to się robi, że zaczyna się biegać. Nie mów mi, że od tak &#8211; bo nie uwierzę. Długo o tym myślałaś? Przygotowywałaś się? Skąd wzięłaś pomysł, inspirację? Ktoś Ci pomógł zacząć?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Dwa razy zmusiło mnie do tego życie. Zasmucę Cię: nie przygotowywałam się, zaczęłam od tak <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  W ogóle moje pierwsze biegowe kroki postawiłam w Londynie. Przeprowadziłam się tam 4 lata temu i początki były trudne. Trenowałam już od roku regularnie (basen, zajęcia fitness) i brakowało mi ruchu, ale nie miałam pieniędzy na siłownię. Trzeba było wykorzystać to, co było za darmo. Wskoczyłam w buty, w których trenowałam na siłowni, namówiłam kolegę, który już od jakiegoś czasu biegał i poprosiłam, by potruchtał ze mną, pokazał mi, jak to jest. Pamiętam, że początki były bardzo ciężkie. Biegałam rzadko, bo znalazłam pracę i mogłam zapisać się do fajnego fitness clubu z basenem <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Potem przyszedł czas fascynacji treningiem siłowym, na bieganie nie było za dużo czasu, bo wolałam przerzucać żelazo. Do regularnego biegania powróciłam w Polsce. Byłam po ciężkiej chorobie i lekarz powiedział, że najpierw muszę się wzmocnić i nie pozwolił na ciężary. Zaczęłam biegać, by coś robić. Szybko jednak pokochałam te nowe zajęcia. Zobaczyłam, że to świetna metoda na zwiedzanie nowych miejsc w Warszawie, za którą się stęskniłam. Poczułam i doceniłam tę wolność.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Bieganie stało się twoja pasją. Widać to w każdym słowie na twoim blogu. Jak zamienić zwykły trucht w życiową pasję?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Chyba trzeba po prostu biegać. Ja nie podchodziłam do biegania na serio. Nigdy nie było takiego momentu, kiedy pomyślałam: bieganie jest fajne, może zacznę to robić. Biegałam wtedy, gdy nie chciało mi się iść na siłownię, nie miałam na to pieniędzy. Bieganie było alternatywą dla innych sportów. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym. Aż któregoś dnia zauważyłam, że zmieniły się proporcje. Biegam częściej niż chodzę na siłownię i to raczej trening siłowy staje się uzupełnianiem biegania. Wtedy postanowiłam: no dobra, skoro tak to lubię, to będę biegać. Może wyznaczę sobie jakiś cel i przebiegnę maraton?</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Może to pytanie wyda ci się dziwne, ale kiedy najlepiej uprawiać ten sport? Czy jest jakaś wyjątkowo dobra pora? Biegać rano czy wieczorem? Czy to ma znaczenie?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa. Są zwolennicy biegania porannego i ci, którzy uważają, że lepiej jest biegać wieczorem. Ja lubię o każdej porze dnia. Czasem biegam bardzo rano, czasem wieczorem, a w weekendy zdarza mi się pobiec w środku dnia. Biegaj wtedy, kiedy pasuje ci to najbardziej, jeśli chodzi o pozostałe obowiązki w ciągu dnia i wtedy, kiedy sprawia ci to największą frajdę. Nie ma sensu zrywać się z samego rana, jeśli nie jesteś rannym ptaszkiem i wolisz dłużej siedzieć: „bo mówią, że wtedy bieganie przynosi najlepsze efekty”. Szybko się zniechęcisz. Przecież nie jesteś olimpijczykiem, tylko człowiekiem z silnym postanowieniem, który chce zrealizować swój cel. Żeby pokochać bieganie, musisz czerpać z niego przyjemność, to nie może być mus na zasadzie: „O Jezu, jutro znowu muszę tak rano wstać, żeby pobiec”. Ja się cieszę, gdy nastawiam wieczorem budzik i widzę, że już za 6 czy 7 godzin będę sama ze swoimi myślami zwiedzać Warszawę. Wiem, to brzmi niewiarygodnie, ale tak naprawdę jest. Zobaczysz <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  A wieczory też są piękne i można się odstresować po całym dniu w pracy, nabrać sił na nowo. Bardzo to lubię. Biegaj wtedy, kiedy masz na to ochotę i już się nie rozgaduję <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Gdzie najlepiej uprawiać ten sport? Masz swoje ulubione miejsca?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Mam wiele miejsc. Wszystko zależy od tego, czy chcę robić dłuższe bieganie, trening szybkościowy, podbiegi. Wiesz, co jest fajne? Akurat jestem na etapie poszukiwania mieszkania do wynajęcia. Zgadnij, co jest dla mnie najważniejsze? Czy jest tam gdzie biegać i jak dojadę do pracy. Jeśli tak bardzo to lubisz i tak dużo czasu temu poświęcasz, to staje się decydującym czynnikiem. Nie mam jednego, ulubionego miejsca. Kocham Wolę i choć wcale nie mieszkam obok: Park Moczydło, Szymańskiego, Forty Bema. Uwielbiam Las Bielański, całe Powiśle, okolice Cytadeli, Kabaty. Nie mam jednego miejsca, lubię zmiany w zależności od nastroju i pomysłu na trening. Biegam wszędzie.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/anna3-e1377115617772.jpg"><img class=" wp-image-2103 alignnone" alt="anna3" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/anna3-e1377115617772.jpg" width="800" height="434" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Kiedy zaczynam biegać szybko się nudzę. Jak się ustrzec przed monotonią tego sportu?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Trzeba mieć zróżnicowany plan treningowy. Jednego dnia robisz rozbieganie, a później skupiasz się na szybkości: (np.:sprinty), innym razem trenujesz siłę biegową (skipy, podbiegi), kolejnym razem stawiasz na dłuższe wybieganie. Zmieniasz trasę, umawiasz się na trening w dobrym towarzystwie, zabierasz nową płytę. Za każdym razem coś innego.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Zdarzało ci się na początku tracić motywację? Jakie masz sposoby, żeby pokonać chwilowy spadek chęci?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Motywacji nie tracę, bo ja to po prostu lubię. To dla mnie forma relaksu, więc głupie by było, gdyby nie chciało mi się odpocząć, zrobić czegoś przyjemnego. Ale pojawiają się chwile zwątpienia i to wcale nie tak rzadko. Zazwyczaj wynikają ze zmęczenia. Dużo pracuję, a do tego sporo trenuję. Zdarza się, że najzwyczajniej w świecie nie mam chęci na taki czy inny trening. Mam na to kilka metod:</p>
<ol style="text-align: justify;">
<li>Nie idę biegać tylko wybieram basen albo idę na siłownię, by zrobić coś innego</li>
<li>Nie realizuję planu treningowego tzn. nie biorę sprzętu, nie sprawdzam tempa, tętna, tylko po prostu idę się przebiec, na spokojnie, bez ciśnienia, bez planu.</li>
<li>Po prostu rezygnuję z treningu i zamiast tego umawiam się z koleżanką na kawę, idę do kina, na wino czy po prostu zostaję w domu z książką. Czasem dobrze jest to zrobić.</li>
</ol>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Zakwasy i odciski najlepsze demotywatory. Znam wielu ludzi, którzy już po pierwszym razie rezygnowali z powodu tych, jakże przyziemnych, spraw. Gdy boli i piecze – radość ulatuje. Co zrobić, aby się nie przemęczyć już przy pierwszym treningu?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Trzeba zaczynać powoli, na spokojnie. Pamiętam, że ta moja przebieżka w Londynie trwała jakieś 15 minut i myślałam, że umrę <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Zaczynamy bardzo spokojnie, tak, by nie złapała nas kolka, by nie mieć problemu z oddychaniem. Lepiej krócej i lżej, ale częściej, żeby budować formę, wytrzymałość. Zrywy nigdy nie są dobre. Można się szybko zniechęcić.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Masz jakieś sprawdzone sposoby na zakwasy i otarcia?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Hmmm… Chyba nie. Zakwasy mam tylko po ciężkich zawodach albo po treningu siłowym. Moim zdaniem dobrze jest się wtedy ruszyć. Ja zawsze tak robię: spokojny trucht, lekki trening na basenie a potem jacuzzi. Z otarciami już w tym roku nie mam kłopotu, ale w zeszłym byłam jedną wielką raną. Moja rada? Nie oszczędzaj na stroju do biegania. Dobry top, koszulka sprawią, że pot zostanie odprowadzony i zmniejszy się ryzyko bolesnych otarć. Kiedy już są, smaruje je Alantanem albo Penathenem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Każdy biegać umie. Ale nie każdy potrafi robić to mądrze. Jak biegać z głową? O czym trzeba pamiętać? O co zadbać? Czy są jakieś przeciwwskazania? Czy biegać można zacząć w każdym wieku ?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">PA: To pytanie nie do mnie <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Pewnie nie jest tak, że każdy. Są różnego rodzaju kontuzje, choroby kości, układu krążenia, które mogą być przeciwwskazaniem. Nie jestem lekarzem, więc nie będę się na ten temat wymądrzać. Moim zdaniem trzeba zacząć i jeśli pojawią się jakieś niepokojące objawy, należy udać się do specjalisty i dla świętego spokoju sprawdzić, czy wszystko jest ok.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzeba biegać z głową tzn. nie przesadzać. Nie zaczynaj od razu z grubej rury, nie rzucaj się na głęboką wodę. Jeśli do tej pory nic nie robiłaś/robiłeś, nie zaczynaj biegać 5 razy w tygodniu tylko 2-3 i stopniowo się rozwijaj. Taka dawka nie będzie dobra ani dla stawów (trzeba się powoli przygotować) ani dla zdrowia psychicznego, gdy z dnia na dzień narzucisz sobie ostry reżim i przestaniesz mieć czas dla siebie. Możesz się szybko zniechęcić, a przecież nie o to chodzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobrze jest rozmawiać z innymi osobami, które biegają dłużej. Poradzić się, może poszukać amatorskiego klubu w pobliżu domu?</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Pewnie kanapowcy tacy jak ja, już po pierwszych stu metrach rezygnują z biegania. Wysiłek jest za duży w stosunku do możliwości. Jak dobrać dystans, aby już na wstępie nie zabrakło tchu? Jak się rozkręcić?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Tak jak już mówiłam: zaczynać powoli. Nie skupiałabym się na dystansie tylko na czasie. Są różne szkoły. Jedni namawiają na marszobiegi z gatunku: 3 minuty biegu, 2 minuty marszu lub odwrotnie. Ja myślę (testowałam to na sobie i znam kilka osób, które też sobie chwalą tę metodę), że lepiej jest zacząć bardzo spokojnie, bardzo powoli ale biec dłuższe odcinki np.: 15 minut potem 2-3 minuty marszu i jeszcze raz. Dwie takie sekwencje to już bardzo dużo. Wiem, że teraz ktoś powie, że nie da się tego zrobić. Otóż liczne eksperymenty przeprowadzane na totalnych „kanapowcach” świadczą o tym, że da się, tylko naprawdę trzeba bardzo powoli biec. Tak, jakby się szło, tylko wymusić już na organizmie ten ruch. To dobrze działa na głowę, kiedy wiesz, że możesz przebiec 15 minut.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Czy bieganie to drogi sport? Czy potrzebny jest jakiś konkretny „sprzęt”: obuwie, ubranie, itp.?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Na początku nie jest potrzebne. Kupujesz buty: na nie warto wydać najwięcej, ale dopiero po kilku miesiącach biegania. Na początku lepiej kupić nieco tańsze, takie, w których jest ci wygodnie i zobaczyć, czy w ogóle chcesz biegać. Tutaj wyjątkiem są osoby „duże” bez względu na to, czy chodzi o masę mięśniową, czy o osoby otyłe, potrzebny jest dobry but z amortyzacją. W przypadku osób po kontuzji też od razu warto zainwestować w lepsze buty. Generalnie: but jest najważniejszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak jak wspominałam, z czasem warto zainwestować w dobry strój, kobiety w biustonosz sportowy, skarpety też mają ogromne znaczenie, choć mogłoby się wydawać, że to drobiazg. Potem dochodzą pulsometry, suplementy takie jak BCAA, gdy już dużo trenujemy. Powiem szczerze: ja wydaję sporo na bieganie i nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że to jest tani sport. Wszystkie starty też kosztują. Jednak na początku, by zacząć, to faktycznie jedna z najtańszych dyscyplin, bo nie wymaga sali, sprzętu w postaci rakiety, motocykla czy czegokolwiek. Musisz kupić buty i biec. Dlatego jak nie stać mnie było na siłownię przez pierwszy miesiąc w Londynie, zaczęłam biegać.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Na twoim blogu początkujący znajdą wiele przydatnych i ciekawych wskazówek. Zanim zupełnie pochłonie ich twój blog – czy mogłabyś podzielić się kilkoma najważniejszymi radami? W jaki sposób zachęciłabyś nas do biegania już teraz?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA:  Już chyba wszystko powiedziałam wyżej. Dodam jeszcze jedną najważniejszą kwestię: ja nie namawiam do biegania, tylko do aktywności. W moim przypadku to jest akurat bieganie <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Powiem tak: znajdź sport, który kochasz i uprawiaj go. Nie każdy musi biegać, tak jak nie każdy musi grać w piłkę. Jest tylko jeden sekret: musisz robić to, co lubisz, co sprawia ci frajdę. Wtedy naprawdę będziesz to robić z uśmiechem na twarzy i będziesz chciała/chciał rano wstać albo zrezygnować z piwa wieczorem i iść na trening. No i daj sobie czas. Trzeba osiągnąć jakiś pułap, by zobaczyć, czy nas to „jara”. Wiadomo, że początki w każdej dyscyplinie sportu są trudne.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Co cię zmotywowało do tego, aby pisać blog?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Ludzie, którzy mówili: pisz o tym.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Dobrze mieć w swoim otoczeniu takich ludzi! To doskonałe wsparcie. Na koniec ostatnie pytanie: Jak to jest mieć w życiu pasję? Warto?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">PA: Jeeeeej!!! Moje życie odwróciło się o 180 stopni. Jestem zupełnie inną osobą niż 2 lata temu. Czy warto? Trzeba. Wtedy życie ma sens. Wiesz jak cudownie jest odpowiadać na pytanie „Co u Ciebie?” zadane przez znajomych, którzy dawno mnie nie widzieli: „Jesteś szczęśliwa”? Odpowiadam: zmęczona, ale szczęśliwa <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . To też sporo kosztuje, nie będę ściemniać. Brakuje mi czasu dla bliskich, dla siebie. W tym roku nie pojadę na wakacje, bo wszystkie dni urlopu mam zarezerwowane na sprawy związane z bieganiem, z blogiem, ale wiem, że kiedyś to sobie odbiję <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Na szczęście otaczają mnie wyrozumiali ludzie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Bardzo dziękuję za rozmowę. Szukających w życiu pasji zapraszam do czytania Twojego bloga: <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.pannaannabiega.pl"><span style="color: #99cc00; text-decoration: underline;">Panna Anna Biega</span></a></span></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">PA: A ja bardzo dziękuję za mądre pytania <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Aż miło było na nie odpowiedzieć <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-panna-anna-biegam/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek z pasją: Łukasz Muzyk. W górach jest wszystko, co kocham.</title>
		<link>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-lukasz-muzyk-w-gorach-jest-wszystko-co-kocham</link>
		<comments>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-lukasz-muzyk-w-gorach-jest-wszystko-co-kocham#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Aug 2013 00:17:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Freelia.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ludzie z pasją]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.freelia.pl/?p=1823</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;(&#8230;) sztuką jest sprawić, abyśmy poczuli, że żyjemy, a nie, że tylko jesteśmy. Właśnie w górach czuję, że żyję. Tam jest mój świat, który niczego mi nie narzuca, przez co &#8211; krótko mówiąc – czuję się wolnym człowiekiem.&#8221; Łukasz Muzyk Nie jestem, ani pewnie długo jeszcze nie będę, piechurem takim jak on. Choć marzenia mamy [...]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"><strong><span style="color: #99cc00;">&#8222;(&#8230;) sztuką jest sprawić, abyśmy poczuli, że żyjemy, a nie, że tylko jesteśmy. Właśnie w górach czuję, że żyję. Tam jest mój świat, który niczego mi nie narzuca, przez co &#8211; krótko mówiąc – czuję się wolnym człowiekiem.&#8221; Łukasz Muzyk</span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">Nie jestem, ani pewnie długo jeszcze nie będę, piechurem takim jak on. Choć marzenia mamy podobne, bo skoncentrowane na poznaniu wszelkich możliwych górskich ścieżek i szczytów, on może zarażać pasją, a ja uczyć się od niego. Jeżeli chcesz odkrywać tajemnice nieznane, często zakopane pod grubymi powłokami śniegu, ukryte na wysokich szczytach, zacznij z nami górską przygodę. Zobacz, jak zarazić się miłością do gór.</p>
<p style="text-align: justify;">O tym, jak rodzi się górska pasja, jak ją pielęgnować, opowie twórca bloga <span style="text-decoration: underline;"><strong><a title="Podróżnicze Retrospekcje Piechurka" href="http://podrozniczeretrospekcje.blogspot.com" target="_blank">Podróżnicze Retrospekcje Piechurka</a></strong></span> &#8211; Łukasz Muzyk.</p>
<p style="text-align: justify;">Zacznijmy zatem…</p>
<p>Przeczytaj całość lub wybierz interesującą Cię część wywiadu. Poniżej spis tematów:</p>
<ol>
<li><strong><a href="#moja_pasja_gory">Moja pasja góry</a></strong></li>
<li><strong><a href="#historia_piechurka">Historia Piechurka</a></strong></li>
<li><strong><a href="#co_urzeka_cie_w_gorach">Co urzeka w górach?</a></strong></li>
<li><strong><a href="#jak_przygotowac_sie_do_pierwszej_gorskiej_wedrowki">Jak przygotować się do pierwszej górskiej wędrówki?</a></strong></li>
<li><strong><a href="#trasy_dla_poczatkujacych">Trasy dla początkujących</a></strong></li>
<li><strong><a href="#niezbednik_sprzetowy_piechura">Niezbędnik sprzętowy piechura</a></strong></li>
<li><strong><a href="#buty">Buty</a></strong></li>
<li><strong><a href="#kondycja_a_wymarsz_w_gory">Kondycja a wymarsz w góry</a></strong></li>
<li><strong><a href="#rady_dla_tych_ktorzy_nie_maja_kondycji">Rady dla tych, którzy nie mają kondycji</a></strong></li>
<li><strong><a href="#jak_sie_ustrzec_przeciazen_stawow">Jak się ustrzec przeciążeń stawów?</a></strong></li>
<li><strong><a href="#schronisko_odpoczynek_dla_wedrowca">Schronisko &#8211; odpoczynek dla wędrowca czy niemiła cenowa niespodzianka?</a></strong></li>
<li><strong><a href="#zwierzeta_dzikie_i_inne">Zwierzęta &#8211; dzikie i inne <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </a></strong></li>
<li><strong><a href="#dzien_dobry_na_szlaku">Dzień dobry na szlaku</a></strong></li>
<li><strong><a href="#miejsca_ktore_warto_zobaczyc">Miejsca, które warto zobaczyć</a></strong></li>
<li><strong><a href="#odnalezc_pasje">Odnaleźć pasje</a></strong></li>
<li><strong><a href="#jak_wytrwac_w_gorskiej_pasji">Jak wytrwać w górskiej pasji?</a></strong></li>
<li><strong><a href="#czym_sa_gory_dla_pasjonata">Czym są góry dla pasjonata?</a></strong></li>
</ol>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #99cc00; font-size: x-large;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.<br />
</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/pan2.jpg"><img class=" wp-image-1829 alignnone" alt="pan2" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/pan2.jpg" width="880" height="214" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00; font-size: x-large;"><strong></strong><strong><a id="moja_pasja_gory"></a>Moja pasja góry</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Kiedy chęć poznania gór zamieniła się u Ciebie w pasję?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Pamiętam mój dziewiczy górski wypad. Zlot turystów na Hali Krupowej w 2006 roku. Na początku strome podejście, ale za to potem urokliwe łąki i widoki. Nie dość, że spotkałem się z pięknem gór, to jak na zloty przystało, wokół widziałem mnóstwo uśmiechniętych twarzy. Choć było to zupełnie nowe środowisko, to poczułem się w nim po prostu dobrze. Aklimatyzacja przebiegła ekspresowo, a wraz z nią zrodziła się pasja do górskich wędrówek. Miałem wtedy 13 lat. Można uznać, że w moim przypadku odkrycie pasji nastąpiło nader wcześnie, wszak czasem ludzie odkrywają swe miłości po wielu, wielu latach. Może trudno w to uwierzyć, ale w dzieciństwie byłem chodzącą definicją domatora. Prócz szkoły i sporadycznych wizyt u rodziny, nie wiedziałem, czym jest podróżowanie. Pamiętam, jak koledzy chwalili się po wakacjach, gdzie byli z rodzicami. Nie brałem udziału w takich dyskusjach. Po części z własnej winy, gdyż po prostu nikt nie nauczył mnie odkrywania pięknych zakątków świata. W związku z tym, wakacje lat dzieciństwa wspominam jako nudne. To wszystko nauczyło mnie jednej rzeczy – szkoda życia na bierność! Nieważne, czy góry, czy każda inna pasja – warto się jej poświęcić, bo to naprawdę wzbogaca wnętrze i buduje pewność siebie. Wiek naturalnie też nie gra roli, jeżeli chodzi o rozpoczęcie przygody. Dla hobby zawsze znajdzie się dobra pora. Odbiegłem być może od pytania aczkolwiek chciałem podkreślić, że gdy czujemy w swym życiu apatię, czy też marazm, warto poszukać rozwiązania. Oddanie się pasji uważam za jedną z lepszych możliwości.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/14-e1375806547894.jpg"><img class=" wp-image-1898 alignnone" alt="14" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/14-e1375806547894.jpg" width="800" height="220" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="historia_piechurka"></a>Historia Piechurka</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Jak to się stało, że góry stały się Tobie tak bliskie?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Wszystko zaczęło się dawno temu na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum od talonu do księgarni będącego nagrodą za jeden z konkursów matematycznych. Pamiętam, jak wspólnie z siostrą – w pośpiechu – wybieraliśmy konkretne pozycje w osiedlowej kafejce, bowiem były to czasy, kiedy nie każda rodzina miała dostęp do Internetu. Trochę to dziwny początek aczkolwiek już wyjaśniam po co ten cały wstęp. Otóż kilka dni później dotarła do mnie przesyłka, której jednym z elementów był Atlas Okolic Krakowa. Innymi słowy – książka, w której rejony mojej małej Ojczyzny zostały przedstawione w postaci 40 dokładnych map, a ponadto do każdej z nich dołączone były zdjęcia i opisy najciekawszych miejsc oraz zabytków. I właśnie wtedy zacząłem… podróżować – palcem po mapie. Choć może się to wydawać banalne, to dla mnie było to zupełnie nowe doświadczenie i pewien przełom, bowiem zacząłem się fascynować otaczającym światem. Poznałem bowiem, jak ciekawe są okolice, w których mieszkam i ile jest wśród nich miejsc wartych uwagi. Wyobraźnię pobudzały barwne fotografie oraz opisy historyczne, tudzież legendy. Śledziłem przebieg szlaków turystycznych skacząc ze strony na stronę i samoistnie w głowie zacząłem planować swoje wycieczki. A gdy jakiś szlak wybiegał po za obręb całego atlasu to było mi smutno, gdyż nie wiedziałem dokąd prowadzi. Jednocześnie czułem, że chcę tę zagadkę koniecznie rozwikłać. Połknąłem zatem bakcyla, który pogłębił się podczas pierwszych spacerów z mamą po Lasku Wolskim. Dzięki dokładnym mapom w atlasie mogłem zaplanować nasze wakacyjne spacery. Często jest tak, że wraz z jedzeniem apetyt rośnie. Las Wolski stał się za mały, a perspektyw na dalsze wędrówki po prostu nie było. Ciężko w wieku gimnazjalnym podejmować dalsze wędrówki na własną rękę. Tu nastąpił kolejny przełom, a mianowicie odkrycie takiej organizacji jak Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. To właśnie dzięki Kołu Grodzkiemu PTTK przemierzyłem wiele kilometrów wokół okolic Krakowa ziszczając swe wcześniejsze marzenia. Tak jak Las Wolski – okolice Krakowa z gumy nie są i z czasem zacząłem poszukiwać czegoś nowego. Tak właśnie trafiłem do oddziału PTTK w Nowej Hucie, który specjalizuje się w wycieczkach górskich. Pierwszy raz pojechałem z nimi w wieku 14 lat i jak na takiego małego nowicjusza zostałem otoczony ciepłem i uśmiechem. Spotkałem po prostu Ludzi Gór – z którymi podróżuje do dnia dzisiejszego. Kolejne wycieczki w Beskidy i Tatry utwierdzały mnie w przekonaniu jaki ten świat jest piękny! Można więc rzec, że poniekąd przypadkowo odnalazłem w życiu coś co mnie pasjonuje. Mnie, los przypisał właśnie wędrówki, z czego jestem niezmiernie szczęśliwy.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/2-e1375803723909.jpg"><img class=" wp-image-1878 alignnone" alt="2" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/2-e1375803723909.jpg" width="880" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00; font-size: x-large;"><strong></strong><strong><a id="co_urzeka_cie_w_gorach"></a>Co urzeka w górach?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Co takiego w górach Cię urzekło, że wracasz do nich od kilku lat?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Okazały się świetną formą spędzania wolnego czasu i ucieczką od szarej codzienności. Czy życie większości z nas nie jest owiane pewnymi schematami? Praca, obowiązki, dom, sen i następnego dnia od nowa. Wiadomo, że niektórych rzeczy nie da się ominąć, ale właśnie sztuką jest sprawić, abyśmy poczuli, że żyjemy a nie, że tylko jesteśmy. Właśnie w górach czuję, że żyję. Tam jest mój świat, który niczego mi nie narzuca, przez co krótko mówiąc – czuję się wolnym człowiekiem. Zostawiam rodzinę, szkołę, pracę, a przede wszystkim problemy i bolączki życia codziennego uciekając kilkadziesiąt kilometrów w dal i do tego jeszcze kilkaset metrów wzwyż. Jestem bliżej nieba, bliżej słońca, znajduję wyciszenie i nieopisaną radość z piękna jakie mnie otacza – to wspaniała odskocznia. Dla uzupełnienia tego obrazu, do wartości duchowych, dodajmy koniecznie walory krajobrazowe. Szumiący las, śpiew ptaków, rwący potok, łąka pełna kwiatów, aż w końcu widoki po horyzont. Przyciąga jak magnes, prawda? Oczywiście, nie zawsze pogoda pozwala doświadczyć tego wszystkiego, toteż sztuką jest cieszyć się nawet wtedy, gdy mgła okryje nasz szlak pierzyną albo gdy rzęsisty deszcz przemoczy nas do suchej nitki. Góry są właśnie taką przygodą. Nigdy nie określimy z absolutną pewnością, co się wydarzy. Aura potrafi bardzo szybko ulec zmianie, a na szlaku możemy spotkać co najmniej kilka gatunków zwierzaków. Taka nieprzewidywalność jest fascynująca. W górach nie ma nudy, zaś emocji i adrenaliny znajdziemy pod dostatkiem. Niesamowitym jest fakt, jak wiele urzekających rzeczy można znaleźć w górach, toteż każdy może znaleźć w nich coś dla siebie!</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;">&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/pan1.jpg"><img class=" wp-image-1830 alignnone" alt="pan1" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/pan1.jpg" width="880" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="jak_przygotowac_sie_do_pierwszej_gorskiej_wedrowki"></a>Jak przygotować się do pierwszej górskiej wędrówki?</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Jak przygotować się do pierwszej górskiej wędrówki? Opowiedz nam, jak to było z Tobą. W jaki sposób przygotowywałeś się do swojego pierwszego poważnego szlaku?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Przede wszystkim nie na 15 minut przed porannym wyjściem. Często tak mam, że z czystego lenistwa nie potrafię spakować plecaka wieczorem, natomiast o poranku zwykle człowiek się śpieszy i nieraz zdarzało się zapominać mniej bądź bardziej istotnych elementów. Odpowiadając jednak szczegółowiej, rozpocznę trochę nietypowo, bo od końca. Kiedy można stwierdzić, że przygotowanie do wędrówki okazało się prawidłowe? Myślę, że wtedy kiedy niczego nam nie brakowało na trasie, kiedy byliśmy przygotowani na różne sytuacje typu zmiana pogody, aż wreszcie wtedy, gdy po zakończeniu wędrówki nie odczuwaliśmy bólu mięśni. Wniosek z tego taki, że przygotowanie do wędrówki obejmuje część fizyczną (kondycyjną) oraz mieszankę wielu komponentów, w skład których wchodzi m. in. odpowiednio dobrane ubranie oraz produkty spożywcze. Jeżeli skupiamy się na pierwszej górskiej wędrówce to – logiczne rzecz ujmując – zakładam, że nie jest ona całodniowym marszem, przekraczającym 7-8 godzin. Nie warto rwać się z motyką na Słońce. Osobiście, gdy tylko przejdę taką długą trasę po wielotygodniowym zastoju, to zazwyczaj w nocy (po wyprawie), ból łydek długo nie pozwala zasnąć, nawet mimo zmęczenia. Pierwsze górskie wędrówki powinny być więc takimi spacerami, aby rozchodzić nogi. Następnie z wędrówki na wędrówkę można wydłużać trasę i planować zdobywanie coraz wyższych szczytów, aż w końcu poczujemy, że możemy chodzić od świtu do zmierzchu bez jakichkolwiek problemów z mięśniami. Zachowując zatem zdrowy rozsądek, każdy może wyruszyć na swoją dziewiczą wycieczkę.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P1110623-e1375743889141.jpg"><img class=" wp-image-1846 alignnone" alt="P1110623" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P1110623-e1375743889141.jpg" width="880" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00; font-size: x-large;"><strong><a id="trasy_dla_poczatkujacych"></a>Trasy dla początkujących</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jaka powinna być optymalna trasa wędrówki dla kogoś kto zaczyna?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">Dobór trasy jest ważnym elementem. Warto wybrać atrakcyjny, widokowy szlak, wtedy łatwiej zapałamy miłością do gór. Gdy już się na nim znajdziemy, to poczujemy coś dziwnego, a mianowicie to, że przez wiele godzin pokonamy zaledwie kilka kilometrów. Oczywiście nie dlatego, że jesteśmy słabi, ale dlatego, że ten szlak jest tak piękny. Wyobraźmy sobie, zatrzymujemy się co chwilę, aby nasycić się widokami, potem odpoczywamy na górskiej łące w objęciach promieni słonecznych i właśnie tak cudownie potrafi mijać czas w górach. Jak zatem taki szlak znaleźć? Tu z pomocą przychodzą przewodniki turystyczne. Obowiązkowo w góry należy zabrać mapę. Wciąż kupuję nowe, choć już nie w takim tempie, jak kiedyś. Cała kolekcja map nie mieści się już na półce. Wszystko dlatego, że zawsze chcę wiedzieć, gdzie jestem. Nie lubię sytuacji, kiedy nie wiem, na jaki szczyt spoglądam albo na jakiej polanie się znajduję. Mapa w odpowiedniej skali to również dodatkowe bezpieczeństwo. Po pierwsze, czasem szlak może być źle oznakowany. Jesteśmy na polanie, gdzie przecina się kilka ścieżek, a żadnych znaków nie widzimy. Co robić? Wyjąć mapę z naniesionymi szlakami, ustawić ją w odpowiednim kierunku (przydatny kompas) i wywnioskować którędy dalej iść. Po drugie, możemy sprawniej wezwać pomoc ratowniczą przekazując precyzyjne dane, co do miejsca, w którym jesteśmy. Tutaj warto dopowiedzieć, że warto zapisać sobie w telefonie numer do Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po trzecie, na dobrych mapach zaprezentowany jest czas przejścia miedzy danymi odcinkami szlaków, przez co łatwiej możemy zaplanować wędrówkę. Sytuacja, kiedy planujemy przejść z punktu A do punktu B w ciągu godziny a na miejscu, na drogowskazie widnieją 3 h, z pewnością się nie zdarzy.</p>
<p style="text-align: justify;">Góry wzmagają pragnienie. Woda jest więc nieodłączną częścią wyposażenia piechura. Oczywiście w zależności od organizmu, człowiek pije mniej lub więcej. Niewątpliwie każdy indywidualnie dobierze odpowiednią ilość płynów. Warto zadbać o to, aby nie odcięło nam nagle prądu. Jedzenie powinno być krzepiące w energię. Tu przed szereg, wychodzi tabliczka gorzkiej czekolady. Poza tym owoce i kanapki, ale to już kwestia gustu. Z doświadczenia wiem, że w górach wszystko lepiej smakuje. Jeżeli na naszej trasie zlokalizowane jest schronisko, wtedy zamiast taszczyć plecak pełen jedzenia, można zjeść obiad. Trzeba jednak przygotować się na wysokie ceny, toteż oszczędnym polecam kanapki. Nie da się jednak ukryć, że pierogi bądź żurek smakują w górach wyśmienicie.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #99cc00; font-size: x-large;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P5030054-e1375807861407.jpg"><img class=" wp-image-1912 alignnone" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P5030054-e1375807861407-1024x375.jpg" width="880" height="201" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="niezbednik_sprzetowy_piechura"></a>Niezbędnik sprzętowy piechura</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Czy potrzebny jest jakiś sprzęt? Niezbędnik sprzętowy piechura to…</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Do pierwszych górskich wypraw ciężko przygotować się idealnie, choć oczywiście można zminimalizować ryzyko wpadki. W moim przypadku wyglądało to tak, że najpierw nie miałem wielkiego pojęcia o górach, toteż początkowo rzeczy do plecaka dobierałem na zasadzie chybił trafił. Dopiero po odbyciu wielu wędrówek zyskałem coś bezcennego – podstawy doświadczenia. Jeżeli ktoś rozpoczyna przygodę z górami, to z pewnością będzie wyglądało to podobnie. Wraz z kolejnymi wycieczkami będzie coraz lepiej orientować się w tym, czego potrzebuje, a co dźwiga całkowicie niepotrzebnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Kompletowanie sprzętu rozpocząłbym od plecaka. Na jednodniowe wędrówki wystarczy taki o pojemności 20-40 litrów. W Internecie znajduje się wiele poradników na ten temat, toteż ograniczę się tylko do dwóch rzeczy. Po pierwsze, grubość szelek i wyposażenie ich w specjalną piankę, bo dobry plecak to wygodny plecak czyli taki, który nie będzie sprawiał bólu naszym barkom. Po drugie, wyposażenie plecaka w wiele komór wewnętrznych oraz zewnętrznych przy czym te drugie są szczególnie przydatne. W jakich sytuacjach? Dla zwizualizowania wyobraźmy sobie, że maszerujemy lasem i chcemy napić się wody. Zamiast specjalnie się zatrzymywać, zdejmować plecak i go otwierać lepiej nieść na plecach sprzęt z boczną kieszonką w formie siateczki, do której mieści się półlitrowa butelkowa. Tym prostym sposobem możemy się napić nie przerywając marszu, a przy okazji zaoszczędzić czas, który potem można wykorzystać na dłuższe delektowanie się widokami.</p>
<p style="text-align: justify;">Ubiór także odgrywa niemałą rolę. W górach pogoda potrafi szybko się zmienić, toteż warto ubierać się na cebulkę. Zazwyczaj wystarczy wstrzelić się w prosty schemat – koszulka oddychająca, polar oraz kurtka. Dlaczego koszulka oddychająca? Warto zadbać o to, aby wilgoć mogła zostać skutecznie odprowadzona na zewnątrz. Każdy poczuje to na własnej skórze, gdy przyjdzie mu się wspinać w słoneczny dzień. Gdy jednak będziemy wspinać się na szczyt i poczujemy mocniejsze podmuchy wiatru – koszulka nie wystarczy. Wtedy niezbędny będzie polar, aby uchronić organizm przed wyziębieniem. Kurtka natomiast powinna być zawsze w pogotowiu na wypadek niższej temperatury, bądź deszczu. Popularne są oczywiście peleryny przeciwdeszczowe. Trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność, toteż zaleca się także noszenie przy sobie apteczki. Tabletki i maści przeciwbólowe, plastry – to tylko wybrane elementy jej składu. Ale wróćmy do ubioru. Co nam zostało? Z pewnością spodnie. Tutaj nie polecam jeansów, bowiem bardzo długo schną czyli innymi słowy w razie deszczu istnieje ryzyko hipotermii. Pomijam już fakt, że w tak grubym materiale noga się po prostu poci. Co zatem ubrać? Jak najlżejszy i szybko schnący materiał. Długość spodni zależy naturalnie od aury na szlaku. W sklepach sportowych mamy szeroki wybór takich akcesoriów. Warto również zabrać czapkę i rękawiczki. Gdy jesteśmy w domu i widzimy upały sięgające 35 stopni, to może wydawać się to trochę niedorzeczne. Nic bardziej mylnego. U Ciebie może świecić piękne Słońce, a na Kasprowym Wierchu może padać śnieg (lipcowe opady śniegu na tym szczycie nie są rzadkością). Podczas mych tatrzańskich wędrówek w lecie nie raz czapka i rękawiczki okazywały się niezbędne dla utrzymania ciepłoty ciała. Góry są jak widać niesamowite bo z jednej strony można się latem zaziębić a z drugiej… spalić. Gdy wybieramy się w naprawdę długą wędrówkę, warto wziąć ze sobą czołówkę, bądź inne rozświetlające urządzenie. Niekiedy, zmrok może zapaść w ciągu kilku chwil, a maszerować w ciemnościach bez światła, to niemal pewna zguba. Ogółem, nigdy nie przywiązywałem olbrzymiej wagi do sprzętu, czy też ubioru &#8211; to nie cena plecaka świadczy o piechurze. Ważne, aby to wszystko zapewniało podstawowe potrzeby i było wygodne.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P4280190-e1375806811715.jpg"><img class=" wp-image-1862 alignnone" alt="buty Magdy" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P4280190-e1375806811715-1024x371.jpg" width="880" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00; font-size: x-large;"><strong><a id="buty"></a>Buty</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Wiem z doświadczenia, że bardzo ważne &#8211; a może najważniejsze &#8211; dla piechura są buty? Jakie jest twoje zdanie? Jakie powinny być?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Bez butów ciężko po górach wędrować, chociaż pamiętam wycieczkę w masyw Siwego Wierchu w Tatrach Zachodnich, podczas której jeden z uczestników maszerował sobie… boso. Niewątpliwie tutaj plusem jest dobra wentylacja, aczkolwiek nie jest to godne polecenia. Przechodząc już do konkretów, musimy odpowiedzieć na pytania, jak eksploatowane będą nasze buty. Czy będą to tylko dolinki, czy też dłuższe trasy w wyższych partiach gór? Nie da się ukryć, że udany wypad w góry zależy od samopoczucia naszych stóp. Zagrożeń jest bowiem całe mnóstwo. Mogą się przegrzać lub ulec otarciom, a wtedy nasze wspomnienia z wycieczki nie będą już tak wspaniałe. But musi być stworzony dla naszej nogi. Tutaj również polecam poszperanie w poradnikach internetowych, gdzie każdy zaspokoi swą wiedzę odnajdując odpowiedzi na nurtujące pytania. Mogę tylko skrótowo rzec, że but do górskich wycieczek charakteryzuje się wysoką cholewą trzymającą kostkę, dzięki czemu to wrażliwe miejsce jest dobrze chronione. Podeszwa powinna dobrze trzymać się podłoża, zwłaszcza w trakcie deszczu, kiedy szlak jest niewątpliwie śliski. Osobiście, hołduje zasadzie, że jeśli w górach masz spędzać tylko kilka dni w roku to lepiej zakupić jeden z tańszych modeli (z zastrzeżeniem zasady: kto bogatemu zabroni), no bo po co płacić dużo za coś, co będzie rzadko używane. Gdy jednak nasze podróżnicze plany są bardziej ambitne, to wtedy warto wysupłać z portfela większą gotówkę. Ceny sięgają nawet tysiąca złotych. Natomiast buty charakteryzujące się wodoodpornością zakupimy już za ok. 200-300 zł. Oczywiście wodoodporność wodoodporności nierówna. Często jest tak, że gdy zastanie nas naprawdę ulewny deszcz, to owa wodoodporność ma rację bytu tylko kilka minut, a potem tylko „chlup chlup” <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Oczywiście, gdy ktoś powie, że to dużo pieniędzy – przyznam mu rację. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że taki but służy latami. Wystarczy porównać, ile wydajemy na obuwie codzienne w skali roku, a następnie skalkulować, że taki górski but za 300 zł będzie służył nam 4 lata. Po prostym dzieleniu wychodzi tylko 75 zł na rok. Prawda, że nie tak wiele? Oczywiście do buta obowiązkowo gruba skarpeta tak, aby lepiej chronić stopę przed obtarciem.</p>
<p style="text-align: justify;">Odpowiadając na to pytanie, przypominają mi się częste widoki w Tatrach ludzi w sandałach. Oczywiście nikt im takiej wędrówki zabronić nie może, ale z bezpieczeństwem nie ma to za wiele wspólnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Zakupy wszystkich ubrań w góry, rzeczywiście mogą pochłonąć niemało gotówki. Nie od razu jednak Kraków zbudowano. Swój sprzęt kompletowałem przez kilkanaście miesięcy a pamiętać należy, że buty czy kurtkę kupujemy na lata. Powoli, z głową, z odpowiednim rozplanowaniem wydatków – wszystko można pogodzić!</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P4290794-e1375808309315.jpg"><img class=" wp-image-1915 alignnone" alt="ewka" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P4290794-e1375808309315-1024x441.jpg" width="880" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="kondycja_a_wymarsz_w_gory"></a>Kondycja a wymarsz w góry</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Czy trzeba mieć kondycję przed wymarszem w góry? Czy można się gdzieś sprawdzić, zanim okaże się, że nie damy rady?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Góry weryfikują nasze słabości, dlatego warto odbyć wcześniej kilka spacerów, aby nasz organizm mógł choć w pewnym stopniu się przyzwyczaić. Nie wiadomo, co nas spotka na szlaku, czasem może naprawdę zabraknąć sił. Wtedy oczywiście odpoczywamy i jeśli nie daje to efektu, podejmujemy dojrzałą decyzję o odwrocie i jak najkrótszym zejściu bądź wzywamy pomoc. Użyłem przymiotnika dojrzały, bowiem właśnie takim trzeba być, aby umieć wycofać się z wędrówki w odpowiedniej chwili. Góry nie znoszą pychy, a żadną sztuką jest zdobycie szczytu za wszelką cenę. Traktując góry z pokorą, zaś własny organizm z szacunkiem, z pewnością unikniemy wielu zagrożeń.</p>
<p style="text-align: justify;">Ludzie często chcą się sprawdzić przez co wybierają wymagające i trudne technicznie szlaki nie odbywając wcześniej wycieczek w łatwiejszym terenie. To błąd, który często może kosztować najwyższą „cenę”. Weźmy pod lupę przykładowo szlak na najwyższy wierzchołek Polski – Rysy oraz legendarną Orlą Perć. Oba te szlaki są pełne łańcuchów i sztucznych ułatwień. Racja, są one zamontowane po to, aby ułatwić turystom przejście żlebu czy też grani, ale tymi łańcuchami trzeba umieć się posługiwać, bo w przeciwnym wypadku sami stwarzamy dodatkowe zagrożenie dla siebie i innych. Jak więc do tematu podejść? Warto wybrać łatwiejsze szlaki. Gdy już poczujemy pewność we władaniu łańcuchem, możemy atakować Rysy i Orlą Perć.</p>
<p style="text-align: justify;">Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku. Warto więc powtórzyć, że żadną ujmą nie jest zrezygnowanie z kontynuowania wycieczki.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/DSC03453.jpg"><img class=" wp-image-1845 alignnone" alt="łańcuchy" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/DSC03453-e1375746277458.jpg" width="800" height="240" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="rady_dla_tych_ktorzy_nie_maja_kondycji"></a>Rady dla tych, którzy nie mają kondycji</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Gdzie jechać, gdy nie ma się kondycji i nigdy nie było się w górach, od czego zacząć?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Powiedz mi gdzie mieszkasz, a powiem ci gdzie jechać. Mieszkaniec Wrocławia wybierze niższe partie Sudetów, zaś mieszkaniec Krakowa – niższe partie Beskidów. Ogółem jednak warto zacząć od dolinek, gdzie teren jest niemal płaski. Gdy spacery oscylujące na kilka bądź kilkanaście kilometrów w takim obszarze nie sprawiają już problemów, można spróbować wycieczek w niższe partie Karpat bądź Sudetów. Każdy dostosuje to do siebie. Myślę, że dobrą zasadą jest „po nitce do kłębka”. Najpierw spróbować zdobywać szczyty do 800 m wysokości, potem 800-1000 m i tak dalej aż w końcu z czystym sumieniem będziemy mogli pojechać w Tatry.</p>
<p style="text-align: justify;">Z perspektywy lat, cieszę się, że właśnie u mnie tak było. Najpierw zwiedziłem największy kompleks leśny Krakowa, potem okolice Krakowa a dopiero na końcu Beskidy i Tatry, przez co wielką radość sprawił mi Las Wolski, potem równie sporą Dolinki Podkrakowskie i Puszcza Niepołomicka oraz tak samo ogromną Beskidy i Tatry. Sądzę, że gdybym od razu zawędrował w Tatry, to nie znalazłbym tyle szczęścia w o wiele niższych Beskidach nie mówiąc już o terenach wokół Krakowa. Wystarczy spojrzeć na „zakopiankę” i tysiące pędzących aut jadących do Zakopanego po to, aby stać godzinami za miejscem parkingowym, a potem kolejne godziny w kolejce do kolejki na Kasprowy Wierch. Owe samochody jadą drogą ekspresową wśród malowniczego Beskidu Wyspowego nawet go nie zauważając. Wystarczy spojrzeć na ilość turystów odwiedzających te dwa wspomniane miejsca – istna przepaść.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście w celu odnalezienia doliny na nasz pierwszy raz bądź niewysokiego, nietrudnego aczkolwiek ujmującego i widokowego szczytu przydatne są mapy i przewodniki. Wystarczy tylko je otworzyć i zacząć planować, zamknąć oczy i po prostu się rozmarzyć. W razie czego służę pomocą, poprzez formularz kontaktowy na moim blogu, każdy może do mnie napisać (http://podrozniczeretrospekcje.blogspot.com/p/o-mnie-2.html).</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/IMG_5052-e1375746782242.jpg"><img class=" wp-image-1828 alignnone" alt="IMG_5052" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/IMG_5052-e1375746782242.jpg" width="800" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00; font-size: x-large;"><strong><a id="jak_sie_ustrzec_przeciazen_stawow"></a>Jak się ustrzec przeciążeń stawów?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Dlaczego po wędrówkach bolą&#8230;stawy? Co zrobić, aby nie bolało?<br />
</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Tu moglibyśmy powrócić do pytania o sprzęt turystyczny. Nie wspomniałem wtedy o wszystkich możliwościach. Otóż na szlaku można spotkać ludzi z kijami turystycznymi. Mają one swoją niewątpliwą zaletę – odciążają stawy i sprawiają, że nasz marsz jest jeszcze zdrowszy. Trzeba jednak umieć się nimi posługiwać, a także odpowiednio dobierać ich długość. Przy podchodzeniu powinny być krótsze tak, aby kąt między ramieniem a przedramieniem w stawie łokciowym był mniejszy niż 90 stopni, zaś przy schodzeniu analogicznie – większy niż 90 stopni. W przypadku terenu płaskiego optymalnym rozwiązaniem jest idealny kąt prosty. W sklepach sportowych znajdziemy mnóstwo modeli, przez co dobierzemy z pewnością coś dla siebie. Ważne aby rękojeść pasowała do naszej dłoni, a całe kijki nie były zbyt ciężkie. Warto dodać, że mówimy tu o tzw. kijach trekkingowych, które nie mają zbyt wiele wspólnego z tymi do coraz popularniejszego nordic walking. Kije trekkingowe są bowiem składane (teleskopowe), przez co po złożeniu ich długość maleje do kilkudziesięciu centymetrów. Można je więc łatwo przypiąć do plecaka. Ogółem, kwestia używania kijów w górach jest sprawą indywidualną. Z pewnością nie warto ich brać w Tatry, gdzie często szlaki przybierają takie stromizny, że kije wręcz przeszkadzają, ponieważ zajmują ręce. Na odcinkach z łańcuchami stwarzają dodatkowe niebezpieczeństwo. W Beskidy za to &#8211; jak najbardziej.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, w celu uniknięcia przeciążeń stawów nie warto po górach biegać czy też skakać. Szanujmy nogi, dzięki czemu zawiodą nas setki kilometrów dalej.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/3.jpg"><img class=" wp-image-1876 alignnone" alt="3" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/3-e1375803854188.jpg" width="800" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="schronisko_odpoczynek_dla_wedrowca"></a>Schronisko &#8211; odpoczynek dla wędrowca czy niemiła cenowa niespodzianka?</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Schroniska to dziś coraz częściej komercja. Czy znasz miejsca, gdzie wędrowca czeka odpoczynek, a nie tylko niemiła cenowa niespodzianka?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Fakt, ceny dla centusiów (a zwłaszcza takiego krakowskiego jak ja) mogą być w schroniskach odstraszające. W zasadzie to mam taką teorię, że im bardziej popularne schronisko, tym droższe są tam ceny. Dlatego zdecydowanie bardziej wolę gościć w tych mniej popularnych obiektach. Oczywiście nie ze względu na cenę, ale na spokój, który niezwykle sobie cenię. W górach szukam bowiem odpoczynku a nie gwaru i innych hałasów. Najlepiej nie baczyć na schroniskową komercję. Wszak jedziemy w góry po to, aby zaznać fauny, flory i przepięknych widoków, a nie po to, aby zjeść kilka pierożków za 15 zł. Gdy latem ruch turystyczny kumuluje się w Tatrach, warto wybrać Beskidy, gdzie często przez cały dzień nie spotka się żadnego turysty na szlaku. Błoga cisza i spokój – wspaniale tak obcować z górami.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P4280046-e1375746660848.jpg"><img class=" wp-image-1864 alignnone" alt="salamandra" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P4280046-e1375805608166-1024x343.jpg" width="880" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="zwierzeta_dzikie_i_inne"></a>Zwierzęta &#8211; dzikie i inne <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: To pytanie muszę zadać. Czy zdarzyło ci się kiedyś spotkać na swojej drodze dzikie zwierzę…mam tu na myśli np. wilka lub niedźwiedzia? Ja spotkałam tylko salamandrę <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Jak się wtedy zachować?<br />
</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Kilka lat po górach chodzę, ale niedźwiedzia ani wilka jeszcze nie spotkałem. Zasady postępowania z takimi zwierzętami znać powinien każdy turysta. Warto podkreślić, że są to niebezpieczne drapieżniki, a nasze zachowanie zdecyduje o bezpieczeństwie naszym oraz losach zwierzęcia. W skrócie mówiąc, należy planować wycieczkę tak, aby uniknąć wędrowania w nocy. Nie warto też schodzić ze szlaku turystycznego ani zostawiać śmieci, bowiem ich zapach wabi dzikie zwierzęta. Gdy już spotkamy takiego misia na szlaku, to nie wyciągajmy aparatu, żeby potem pochwalić się znajomym, bo zanim uruchomimy obiektyw, to aparat wraz z naszą ręką mogą być już w paszczy niedźwiedzia. Nie patrzmy mu w oczy, tylko spokojnymi (broń boże szybkimi i nerwowymi) ruchami staramy się od niego oddalić. Gdy jednak widzimy, że drapieżnik biegnie w naszą stronę to z pewnością nogi mamy jak z galarety. Co wtedy zrobić? Zsunąć plecak tak, aby spoczywał tylko na jednym barku. W odpowiedniej chwili zamaszystym ruchem uderzyć nim zwierzę w pysk i natychmiast uciekać. Ogółem, lepiej stracić plecak niż własne życie.</p>
<p style="text-align: justify;">Z doświadczeń pamiętam sympatycznego lisa, który towarzyszył nam podczas oczekiwania na słynny wschód słońca na Babiej Górze. Co ciekawe, jadł nam krakersy dosłownie z ręki stąd wniosek, że został oswojony przez turystów. Wybierając się w Tatry wspaniale jest spotkać kozice. Pamiętam widok stada liczącego ponad 40 sztuk w trakcie wyprawy na Czerwoną Ławkę w słowackich Tatrach Wysokich. Twarzą w twarz natomiast, stanąłem z kozicą w trakcie finałowego podejścia na Bystrą w słowackich Tatrach Zachodnich. Patrzyliśmy na siebie niemal w bezruchu, aż w końcu zwierzę ustąpiło ze ścieżki. Dzieliło nas wtedy nie więcej jak kilka metrów. Kozice są jednak niegroźnymi stworzeniami, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Po prostu lepiej nie robić niczego, co mogłoby zwierzę rozwścieczyć.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawą przygodą było „polowanie” na świstaka w Dolinie Smutnej (słowackie Tatry Zachodnie). Idąc szlakiem ujrzeliśmy główkę świstaka, który schował się w norze, gdy podeszliśmy bliżej. Czekaliśmy aż zwierzak ponownie wychyli nosa, a gdy już to zrobił zaczęliśmy się powoli zbliżać w celu zrobienia jak najlepszych zdjęć. Wtem, w całej dolinie rozległy się nad wyraz głośne dźwięki, a świstak w mig się schował. Co to było? To inne świstaki, które widząc całe zajście z innych partii doliny ostrzegły swego kompana przed nami.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/6-e1375804090297.jpg"><img class=" wp-image-1880 alignnone" alt="6" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/6-e1375804090297.jpg" width="800" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="dzien_dobry_na_szlaku"></a>Dzień dobry na szlaku</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Zmieńmy nieco temat. W górach niezwykle miłe jest to, że mówimy „dzień dobry” na szlaku każdej napotkanej osobie. Dla mnie było to ciekawe doświadczenie. Czy w górach obowiązują inne niepisane zasady, które warto znać?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Bardzo ciekawe pytanie i szczerze mówiąc mam pewien problem z odpowiedzią. Ogółem, w górach napotykamy ludzi sympatycznych, otwartych i pomocnych. Warto abyśmy i my byli właśnie tacy. Miło jest porozmawiać chwilkę z napotkaną przypadkowo osobą. To kolejny walor górskich wędrówek.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P4280201-e1375805793476.jpg"><img class=" wp-image-1851 alignnone" alt="trasy" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/P4280201-e1375805793476-1024x410.jpg" width="880" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="miejsca_ktore_warto_zobaczyc"></a>Miejsca, które warto zobaczyć</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F:  Do których gór odczuwasz największy sentyment? Które są według ciebie najpiękniejsze? Może masz swoje ulubione miejsca, które możesz polecić? Co najlepiej wspominasz?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Sentyment to coś, co z latami spędzonymi w górach gromadzi się w duszy piechura. Największy żywię do gór, z którymi wiążę najwyrazistsze wspomnienia. Nie będę oryginalny jeżeli powiem, że są to Tatry. To właśnie w nich odbyłem najwięcej wędrówek i w nich najwięcej przeżyłem. O tatrzańskich przygodach ze zwierzakami już wiesz. Pamiętam wyprawę, na którą wybrałem się mimo gorączki, bólu gardła i całkowitego osłabienia. Przeleżałem wtedy kilka godzin na przełęczy Zabrat niemal w bezruchu. Pamiętam sierpniowy śnieg na Hrubej Kopie. To była niesamowita wycieczka. Uwierz, że ledwie kilkadziesiąt minut później zwisałem ze skały mając przed oczami kilkusetmetrową przepaść, zaś pod swobodnie opadającymi nogami również przepaść, ale mającą już tylko kilkanaście metrów. Jeśli jednak zapytałabyś, czy to był najniebezpieczniejszy moment w moim życiu – odpowiem, że nie. Pamiętam inny – 15 sierpnia 2010 roku, kiedy to wybraliśmy się na Orlą Perć. Mimo chwilowych opadów w trakcie pobytu w schronisku na Hali Gąsienicowej oraz sporego zachmurzenia postanowiliśmy zaatakować słynną grań. Będąc po środku między Skrajnym Granatem a Krzyżnem stało się coś, czego nie chciał nikt z nas. Pozwól, że zacytuję tu akapit z mojego bloga:</p>
<p style="text-align: justify;"><i>(…) ”nastąpiło załamanie pogody. Na nasze głowy zaczęły spadać kulki gradu. Szybko wyciągnąłem pelerynę. Sam grad nie był najgorszą z możliwych opcji. Po chwili zobaczyliśmy prawdziwą błyskawicę a kilka sekund później ogromny huk i grzmot. Sytuacja stawała się nadzwyczaj niebezpieczna. Po kilku minutach nastał taki moment, w którym fragment trasy zasłonięty był wielką i wysoką skałą. Znajdowaliśmy się po północnej stronie grani zaś deszcz zacinał od strony południowej. Było to jednak tylko pozorne szczęście. Przy skale znaleźliśmy się o 13:40, tymczasem mijała już godzina 14. Mocny deszcz nie ustępował, błyskawice także. Burza na wysokości ponad 2000 m n.p.m. postawiła nas w skrajnie trudnym położeniu. Problemem było także to, iż znajdowaliśmy się mniej więcej w połowie odcinka od Granatów do Krzyżnego. Do obu tych punktów było daleko, o zejściu na dziko z turni też oczywiście nie mogło być mowy. Mogliśmy tylko czekać na poprawę pogody. (…) W pewnej chwili burza zaczęła się do nas zbliżać. Piorun padł nawet 0,5 km od nas. Mimo ochrony w postaci turni nikt z nas nie mógł czuć się bezpiecznie. (…) Mijały kolejne minuty, a my staliśmy i marzliśmy. Brak ruchu powodował, że zrobiło mi się zimno. Po następnych kilkunastu minutach deszcz delikatnie osłabł. Grzmoty również stawały się jakby rzadsze. Postanowiliśmy w końcu iść w dalszą drogę. (…) Błyskawice, które co jakiś czas zaskakiwały nas w trakcie trasy potęgowały tę walkę o przetrwanie. Powyższe łatwiejsze zejście z małą ilością łańcuchów w szczelinie skalnej okazało się skrajnie trudnym punktem. Deszcz sprawił, że skały stały się bardzo śliskie. Szczelinę skalną wypełniła woda tworząc potok. Najgorzej było gdy musieliśmy przejść z jej jednej strony na drugą. Tam o upadek w dół był bardzo łatwo. Ostatnie trudne podejście dało nam ponownie w kość. Pamiętam kolejną szczelinę skalną i prawie pół godziny ciągłego podciągania się łańcuchami. Dodam tylko, że moje ręce były przemoczone, łańcuchy mokre i śliskie, trudno było się dobrze chwycić. Za Buczynową Przełęczą deszcz ustał, piorun nas nie trafił więc było całkiem dobrze.”</i></p>
<p style="text-align: justify;">Nie powiem, przed oczyma, w kilku obrazkach, przeżyłem swoje życie raz jeszcze. Nie miałem żadnych podstaw, aby twierdzić, że wrócę bezpiecznie do domu. Krótko mówiąc moje życie zawisło na włosku, dlatego mimo upływu wielu lat, mówię o tym z wielką ekspresją. Gdy pozostawiłem Orlą Perć za sobą wydawało się że najgorsze już za mną. Tymczasem najgorsze było przede mną&#8230; Więcej przeczytaj na <a href="http://podrozniczeretrospekcje.blogspot.com/2010/08/tatry-wysokie-orla-perc-granaty-krzyzne.html" target="_blank">blogu.</a></p>
<p style="text-align: justify;">Choć wyprawa na Orlą Perć w takich warunkach była skrajną nieodpowiedzialnością, to jednak dziś jest to najwyrazistsze wspomnienie, jakie posiadam. Nigdy wcześniej i nigdy później śmierć nie zajrzała mi tak głęboko w oczy. To przedstawia potęgę gór, to jak potrafią być groźne. Aby jednak nie kończyć rozmowy w takich nastrojach, powspominajmy coś nie mającego aż tylu znamion dreszczowca. Zostając jeszcze w Tatrach, wspominam z sentymentem każdą górę, która pozwoliła doświadczyć szerokiej gamy widoków. Tutaj rzeczywiście nie zamieszczę tak wyrazistego opisu jak powyżej, ale za to na blogu, mogę zamieścić dziesiątki zdjęć, które wyrażają więcej niż najbardziej wyszukane słowa. Gdy zaś aura nie pozwoli na zdobywanie szczytu w słońcu, dnia następnego pragnę powrócić na ów szczyt, aby spróbować zaznać panoram raz jeszcze. Niesamowitym przeżyciem był widok widma Brockenu. To taka sytuacja, kiedy jesteśmy na grani lub szczycie i z jednej strony – pod nami – roztaczają się z chmury zaś z drugiej strony świeci nieskazitelnie słońce. Gdy staniemy plecami do żółtej gwiazdy i spojrzymy w dół, ujrzymy swój cień na chmurze zaś wokół głowy charakterystyczne kręgi układające się w barwy tęczy. Sentyment odczuwam również do Królowej Beskidów – Babiej Góry, skąd ujrzałem jedyny w swoim rodzaju wschód słońca. Wędrówka nocną porą z latarkami była czymś niesamowitym. To samo mógłbym powiedzieć o nocnej eskapadzie w Gorcach zimową porą. Tu jednak ze względu na zimno oraz obfite opady musieliśmy się wycofać. Choć nie mam zdjęć z tej wyprawy, to muszę powiedzieć, że tam nie było szlaku, tam było lodowisko. Wywrotek nie brakowało zaś przy zejściu (jakim zejściu – zjeżdżaniu) szusowaliśmy na wiadomych częściach ciałą ze sporą prędkością. Pamiętam jedno z pierwszych spotkań z łańcuchami na Małym Rozsutcu w masywie Małej Fatry. Byłem wtedy taki nieporadny, a przy zejściu musieli pomagać mi inni turyści. Udało się jednak wejść i ujrzeć widoki na wszystkie strony świata. Niesamowita była też Dobszyńska Lodowa Jaskinia. Idąc w tunelu wykutym w lodzie poczułem się jak na biegunie. Darem losu od mojego znajomego była też jedyna jak do tej pory wizyta w polskich Bieszczadach, która odbyła się dzień po wycieczce na Orlą Perć (nie tej, o której mówiłem wyżej). Choć nogi nie nadawały się do niczego, jakimś cudem udało się wejść na Tarnicę. Dla takich chwil właśnie żyję. Te wspomnienia, lepsze czy gorsze, rozległe widokowo czy też mrożące krew w żyłach, są wspaniałe.</p>
<p style="text-align: justify;">Piękno gór to kwestia gustu. Jeżeli tylko odnajduję w nich spokój oraz ujmujące widoki, to nazwa pasma bądź szczytu, nie gra dla mnie roli. Muszę jednak przyznać, że od kiedy zacząłem eksplorować Ukrainę, jestem zachwycony tamtejszymi Karpatami. Są inne od naszych, nieskażone komercją i masową turystyką. Mało kto się tam zapuszcza, a warto bo tak rozległych połonin i takiego „morza gór”, próżno szukać w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;">Każdy widok jest piękny jeśli tylko obejmuje więcej niż czubek nosa. Oczywiście polecić mógłbym dziesiątki szczytów, ale raczej nie ma sensu tego robić. Dlaczego? Sami odkryjcie ów szczyt i  sprawi Wam to większą radość. Poznajcie, w jakich wspaniałych terenach żyjecie, a nigdy nie będziecie tego żałować. Wasze życie wzbogaci się o, jedyne w swoim rodzaju, przeżycia, które potem zamienią się w unikalne wspomnienia. To wszystko czeka na Was w górach. Kto wie, może kiedyś to właśnie my spotkamy się na szlaku…</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/4-e1375804161273.jpg"><img class=" wp-image-1881 alignnone" alt="4" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/4-e1375804161273.jpg" width="800" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00; font-size: x-large;"><strong><a id="odnalezc_pasje"></a>Odnaleźć pasję</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #99cc00;"><strong>F: Jakie to uczucie odnaleźć w życiu pasję?</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: Niesamowite, a przede wszystkim budujące, ponieważ oddziałuje pozytywnie na wiele życiowych sfer. Życzę tego uczucia każdemu człowiekowi. Tak sobie myślę, że gdybyś zapytała mnie o to kilka lat temu to nie wiedziałbym, jak odpowiedzieć. Teraz jestem już większym piechurem i z perspektywy lat mogę stwierdzić, że stałem się szczęśliwszym człowiekiem. Wchodzę na bloga i widzę – często z niedowierzaniem – ponad setkę wypraw. Naprawdę tam byłem?! Gdy szok mija przychodzi duma i radość ze zmiany, jaka zaszła w moim życiu. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdybym owej pasji nie odnalazł. Pewnie dorzucałbym każdego roku bagaż tysięcy straconych godzin, a to wszak zbrodnia niesłychana <img src='http://www.freelia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  .</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/8-e1375804268883.jpg"><img class=" wp-image-1882 alignnone" alt="8" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/8-e1375804268883.jpg" width="800" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: x-large;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><a id="jak_wytrwac_w_gorskiej_pasji"></a>Jak wytrwać w górskiej pasji?</strong></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Jak wytrwać w pasji?</span><br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM: W przypadku obcowania z górami najlepszym testem jest szlak pełen błota, deszczowa aura oraz widok ze szczytu obejmujący co najwyżej czubek własnego nosa. I nawet jeśli przez cały dzień narzekamy na takie warunki (sam jestem tego ewidentnym przykładem), to gdy potem mimo wszystko odnajdujemy radość z takiej wędrówki, możemy być pewni, że jesteśmy z górami na dobre i na złe. Można to odnieść do ogółu. Nawet gdy w pasji coś Ci nie wychodzi – nie zniechęcaj się, bo następnego dnia wyjrzy dla Ciebie słońce i otworzą się nowe horyzonty (tak jak to często bywa w górach).</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large; color: #99cc00;"><strong>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/13-e1375830695630.jpg"><img class=" wp-image-1888 alignnone" alt="13" src="http://www.freelia.pl/wp-content/uploads/2013/08/13-e1375830695630.jpg" width="880" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;"><strong><span style="font-size: x-large;"><a id="czym_sa_gory_dla_pasjonata"></a>Czym są góry dla pasjonata?</span><br />
</strong></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Czym są dla Ciebie góry?</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">ŁM:  Próbując odpowiedzieć na to pytanie wyobraziłem sobie świat, w którym ich nie ma. Prawdą bowiem jest, że człowiek często najbardziej docenia daną osobę, bądź rzecz dopiero wtedy, gdy ją straci. W związku z tym, nie ukrywam, że czułbym wtedy smutek oraz wewnętrzną pustkę. Można więc stwierdzić, że góry są dla mnie sensem życia, o ile oczywiście można użyć takiego określenia. To właśnie one ubarwiają mój żywot i sprawiają, że mogę poczuć się choć trochę wyjątkowy, a przynajmniej nie taki, jak wszyscy. Niewątpliwie, życie bez gór byłoby bardzo ciężkie, dlatego staram się je doceniać i cieszyć się ich pięknem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #99cc00;">F: Bardzo dziękuję za rozmowę i za cenne wskazówki! <strong>To była naprawdę pasjonująca rozmowa. </strong>Jeszcze raz serdecznie zapraszam na bloga Łukasza: <span style="text-decoration: underline;"><a title="Podróżnicze retrospekcje piechurka" href="http://podrozniczeretrospekcje.blogspot.com/" target="_blank">Podróżnicze retrospekcje piechurka</a>.</span> Tam będziecie mogli poznać szczegółowo jego przygody i miejsca, które odwiedził. Serdecznie zachęcam!</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dziękuję Łukaszowi oraz ekipie Freelia.pl za możliwość udostępnienia Wam zdjęć. Pozdrawiamy wszystkich, których udało się uchwycić!</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zapraszam też do <a title="Zapisz sie" href="http://www.freelia.pl/zapisz-sie">zapisania się na newsletter</a> i komentowania. Dziękuję z góry!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.freelia.pl/czlowiek-z-pasja-lukasz-muzyk-w-gorach-jest-wszystko-co-kocham/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
